Shanties
     Serwis istnieje od 1995 roku
Międzynarodowy
Festiwal
Piosenki
Żeglarskiej
w Krakowie
kotwica
Strona główna Wiadomości    Historia        Galeria           Linki          Kontakt   
szukaj:
Menu główne
* Strona główna
* po Shanties 2018
* przed Shanties 2018
* Historia
* Galeria
* Wiadomości
* Linki
* Forum
* Wyszukiwanie
Inne
* działy artykułów
* działy newsów
* księga gości
* poleć serwis innym
* kontakt
* logowanie
* facebook
Linki
* bannery

shanties.pl
 
Oficjalny serwis festiwalu Shanties
 
staryport.krakow.pl
 
pomoc dla Qni
 
szanty24.pl
 
Szantymaniak
 
szanty.art.pl
 
winnegrono.krakow.pl
 
webserwer.pl
Historia Shanties
history

Osoby i instytucje zainteresowane wykorzystaniem treści znajdujących się na tych stronach proszone są o kontakt z autorem.

XXII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej
"Shanties 2003"


"Z PRZESĄDNYM ŻEGLARZEM CO ZROBIMY ...?"

      Pod takim tytułem odbył się tegoroczny XXII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej "Shanties 2003". Festiwal trwał 5 dni od 19 do 24 lutego 2003 roku. Rozpoczął się niezbyt fortunnie - od awarii energetycznej w CK Rotunda, przez co nie odbyły się próby mikrofonowe. A zatem pierwszy koncert festiwalu był całkowitą improwizacją akustyków. I o dziwo udało się! Ponieważ były plany skrócenia festiwalu i rozpoczęcia go w piątek, a zgodnie z marynarskim przesądem nie powinno się rozpoczynać rejsu w piątek, można bez wątpienia uznać ten incydent za ostrzeżenie. Jak tu nie wierzyć starym żeglarskim przesądom?! Kolejne dni i koncerty mijały już bez większych perturbacji, dzięki czemu przeżyliśmy już po raz dwudziesty drugi wielkie święto żeglarskiej pieśni w Krakowie.


Aby nie błądzić po tej stronie - możesz wybrać to co Cię interesuje:



A oto jak wyglądały poszczególne koncerty


20.02.2003 r. - Czwartek

      Godzina 18:oo (Rotunda)
Koncert Wspomnień - "I znów przeminął rok ..."

      Jak już wspomniałem na wstępie, koncert rozpoczął się kłopotami z zasilaniem w CK Rotunda. Publiczność wpuszczano na raty przy chwilowych "przebłyskach" światła. W Rotundzie zapalono setki świeczek, dzięki czemu stworzyła się niespotykana na koncertach atmosfera. Wykonawcy stwierdzili, że wcale nie potrzebują prądu żeby się dobrze bawić i zaczęli koncert "unplugged". Wreszcie po 45 minutach opóźnienia prąd "dowieźli" i koncert wspomnień ruszył pełną parą, prowadzony - jak zwykle doskonale - przez Jurka Porębskiego. Świeczki nie pogasły, więc metafizyczna atmosfera pozostała, a wykonawcy głaskali nasze zmysły i pobrzękiwali na strunach uczuć swoimi nostalgicznymi balladami. "Kowal" (Mirosław Kowalewski) z "Sępem" (Wojciech Dudziński) i Andrzejem Koryckim przepięknie "łamdajdali" balladę "Dla Sikora", Piotrek Zadrożny przypomniał "Amsterdam" Jacques'a Brel'a, Rysio Muzaj (zapuszczający włosy tu i ówdzie) zaśpiewał "Gdyński Port", a Andrzej Korycki, nie ukrywając uzasadnionych obaw, zaintonował "Już światła milkną i cichną...". ;-) Usłyszeliśmy "Cztery piwka" i "Keję" "Porębuni" (Jurek Porębski), wyruszyliśmy jeszcze raz "...w rejs do portów naszych marzeń..." za głębokim, dźwięcznym głosem "GooRoo" (Grzegorza Tyszkiewicza), a z Gdańską Formacją Szantową odwiedziliśmy "Tawernę pod >>Pijaną Zgrają<<", porty, które "wszędzie takie same" i "Plażę w Point Noire".
Kulminacją było fantastyczne wykonanie ballady "Sikora" (nieżyjący Janusz Sikorski) "Do Anioła Stróża" wyśpiewanej przez Waldka Mieczkowskiego, z pełnymi ekspresji instrumentalnymi partiami solowymi "Poręby" na trąbce, Józka Kanieckiego na skrzypcach, Jacka Jakubowskiego na akordeonie i Waldka Mieczkowskiego na harmonijce.
W drugiej części koncertu wystąpili goście zagraniczni - Johnny Collins ze znanym już z poprzednich lat zespołem Capstan Full Strength z Wielkiej Brytanii i zespół Groms Plass z Narviku (Norwegia) (więcej informacji o tym zespole i jego twórczości znajdziecie w opisie koncertu poniedziałkowego, a jest o czym czytać!).

 
W koncercie wspomnień wystąpili:
  • Jerzy Porębski,
  • Mirosław Kowalewski,
  • Piotr Zadrożny,
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Stare Dzwony razem i każdy z osobna - Jerzy Porębski, Andrzej Korycki, Ryszard Muzaj, Marek Szurawski,
  • DNA,
  • Grzegorz "GooRoo" Tyszkiewicz,
  • Gdańska Formacja Szantowa,
  • Johnny Collins (Londyn - Wielka Brytania),
  • Capstan Full Strength (Ipswich - Wielka Brytania),
  • Groms Plass (Narvik - Norwegia)

      Reżyser i gospodarz koncertu - Jurek Porębski, zastosował eksperymentalną formułę, która częściowo(*) się sprawdziła. Pozwolił publiczności pokierować koncertem - zostawił w programie dziurę specjalnie na coś w rodzaju "koncertu życzeń". Podczas koncertu każdy z widzów mógł zapisywać na kartkach tytuły piosenek, które chciałby usłyszeć, a kartki trafiały na scenę do prowadzącego. Wiele z zamówień na wspomnienia zostało spełnionych, ale tytułów było tak wiele, że chyba zabrakłoby nocy na spełnienie wszystkich (* - dlatego częściowo).
Jedynie zespół DNA nie bardzo komponował mi się z tematem koncertu, no bo cóż ci młodzi ludzie mogą wspominać, wszak festiwal jest starszy od nich... :-)
Jestem przekonany, że dla wszystkich, którzy przyszli w czwartkowy wieczór do Rotundy (w której oczywiście jak co roku "...wolnego miejsca brak..."), Koncert Wspomnień był niesamowitym przeżyciem i potężnym zastrzykiem pozytywnej energii na kolejne dni festiwalu. Dziękujemy Wam jeszcze raz.

      Noc z czwartku na piątek (Tawerna Stary Port)
Nocne szantowanie - prowadzenie Waldemar Mieczkowski

      Pierwsza noc szantowa w tawernie


21.02.2003 r. - Piątek

      Godzina 18:oo (Rotunda)
Koncert Tradycyjnej Pieśni Morskiej - "Więcej Żagli"

      Piątkowy wieczór upłynął w Rotundzie pod znakiem tak zwanej szanty klasycznej, pieśni kubryku oraz współczesnej pieśni morskiej, wzorowanej na dawnych szantach. Niestety nie wszyscy wykonawcy o tym pamiętali i niektóre z wykonywanych utworów niewiele miały wspólnego z tym klasycznym nurtem pieśni morskiej. Dlatego na szczególną pochwałę zasługują tutaj te młodsze zespoły - Perły i Łotry, Klang czy Banana Boys... upsss - Boat oczywiście. ;-) Bez wątpienia najbardziej klasyczni i niezwykle autentyczni byli goście z Wielkiej Brytanii - John Collins i zespół Capstan Full Strngth. Johnny Collins jest organizatorem i uczestnikiem wielu festiwali szantowych na całym świecie od lat 50-tych, ma też na swoim koncie spory dorobek płytowy. Nic więc dziwnego, że prowadzący ten koncert Marek Szurawski z pełnym uznaniem nazywał Johnny'ego następcą Stana Hugill'a. Zespół Capstan Full Strength mieliśmy przyjemność gościć na "Shanties" już po raz trzeci. Kiedy przyjechali do nas po raz pierwszy w 2000 roku, byli amatorskim zespołem, zaskoczonym nieco rozmiarem festiwalu i nieprzyzwyczajonym do występów przed tak wielką publicznością, na dużych scenach nieco zagubionym. Za to niezapomnianych wrażeń dostarczali nam podczas nocnych szantowań w pubach i tawernach, gdzie dawali z siebie wszystko do wczesnych godzin rannych. W tym roku już bez wahania można powiedzieć, że jest to profesjonalna szantowa załoga, obyta ze scenami i publicznością. Na koncertach zaprezentowali wysoki poziom artystyczny, a w tawernie wytrzymałe gardła i wątroby... ;-)

 
Pieśni bardziej lub mniej tradycyjne śpiewali:
  • Johnny Collins,
  • Capstan Full Strength,
  • Perły i Łotry,
  • Stare Dzwony,
  • Klang,
  • Banana Boat,
  • Segars,
  • 4 Refy,
  • Ryczące Dwudziestki

      Trochę zasmuca mnie fakt, że coraz mniej polskich zespołów stara się rozwijać w kierunku szanty klasycznej i nawet podczas tego koncertu prezentowały piosenki zupełnie nie związane z tym tradycyjnym nurtem. Jest tyle innych koncertów, na których można było zaśpiewać te różności, a tylko jeden koncert tradycyjnej pieśni morskiej. Na szczęście mogłem być świadkiem doskonałego występu Pereł i Łotrów, który to zespół, po perturbacjach składowych, nic nie stracił, a wręcz zyskał - weseli, świetne głosy, dobra dykcja i przede wszystkim - tradycyjny repertuar. Klang - zespół z "największego portu w kraju nad Wisłą" - Rzeszowa, jak zwykle nie zawiódł publiczności, spragnionej klasycznego szantowania. Moją szczególną uwagę zwrócił swego rodzaju protestsong "Naleśniki", który chociaż najmniej tradycyjny, to jednak bardzo wyraźnie ukazujący więzi jakie łączą wykonawców z żeglowaniem i jaki sposób na życie jest im najbliższy. Banana Boat bawili nas grą słów w swojej nowej piosence "A morze tak - a może nie?"; szczerze mówiąc do końca nie jestem pewien kiedy jakie "ż" mieli na myśli... ;-) Tradycyjnie też porwali publiczność do pompowania "Zęzy". Wiele radości sprawiła mi możliwość usłyszenia znów, po wielu latach, "Latarni" 4 Refów, śpiewanej przez rzadko występującego w roli solisty Zbyszka Zakrzewskiego. Oczywiście 4 Refy jak zawsze nienagannie tradycyjne. ;-)
Generalnie koncert był bardzo udany i dostarczał wielu wrażeń miłośnikom szanty klasycznej i tradycyjnej pieśni morskiej.

      Godzina 23:oo (Rotunda)
Koncert "Szanty dla dorosłych"

      "Kowala" (Mirosława Kowalewskiego) znaliśmy dotychczas jako specjalistę od spektakli szantowych dla dzieci. Okazało się jednak, że z równym zaangażowaniem i poczuciem humoru potrafi on przygotować i poprowadzić szantowy spektakl "tylko dla dorosłych". Do łez niemalże rozbawiła mnie piosenka Mirka Kowalewskiego, będąca ripostą na "Barmankę z Vacouver" Poręby. Ale clou programu stanowiło "szlafrokowe" wykonanie "Tanga morskiego świra" z Tadziem Melonem w gustownej bieliźnie rodem z sexshopu. :-) Miło było też usłyszeć i zobaczyć na scenie Joannę Neuhoff, którą szczęśliwcy mogą pamiętać z niezwykłej roli galeonu na żywym okręcie z "Shanties'94".

 
W spektaklu wystąpili:
  • Mirosław Kowalewski,
  • Andrzej Korycki,
  • Waldemar Mieczkowski,
  • Joanna Neuhoff,
  • Jerzy Porębski,
  • Grzegorz "GooRoo" Tyszkiewicz,
  • Zejman & Garkumpel

      Spektakl z przymrużeniem oka przysporzył widzom wiele radości, choć wszyscy narzekali, że był trochę za krótki.

      Noc z piątku na sobotę (Tawerna Stary Port)
Nocne szantowanie

     


22.02.2003 r. - Sobota

      Godzina 12:oo (Wisła)
Koncert dla Dzieci

      Tym razem relację z kocertu dla dzieci powierzyłem mojemu sześcioletniemu synkowi Grzesiowi - oto ona.

      Było fajnie podobała mi się piosenka "Hej Ho Żagle Staw" i jeszcze podobała mi się piosenka o Cyrylu. Cyryl to jest taki smok co zbiera śmieci i lubi dzieci i co lubi się bawić z dziećmi. Ja go bardzo lubię bo jest fajny. Jeszcze mi się podobała piosenka "W górze maszty są z żaglami" i piosenka o morzach. Dzieci dostawały różne nagrody na konkursach. Był fajny konkurs o morzach - jakie są kolory mórz. Nagrodami były takie misie niebieskie - pluszaki, foki pluszowe, delfiny też pluszowe ale nie było łosi. Podobał mi się błękitny lew morski. Dzieci śpiewały z "Kowalem", lew prowadził pociąg. Dawali dzieciom przy wejściu książeczki o Cyrylu i płyty do książeczek. W książeczkach są różne kolorowanki, labirynt, rebusy, prowadzenie po cyferkach, zagadki, krzyżówka i co tam jeszcze... tylko tyle na razie. Ta książeczka i piosenki na płycie uczą dzieci, że trzeba zbierać śmieci do specjalnych pojemników kolorowych i dzielić śmieci do koszy kolorowych na szkło przezroczyste, i na szkło kolorowe, i na papiery, i na żelastwo, i na plastikowe butelki bez zakrętek.
      Na koncercie wystąpili Rybacy z Wysp Czystych ale to były Ryczące Dwudziestki i "Kowal" i zespół "Kowala" (Zejman & Garkumpel).

      Nic dodać nic ująć - sam bym lepiej tego nie napisał. :-)
Dodam tylko pro forma, że koncert ten rozpoczynał ogólnopolską akcję "Nivea Błękitne Żagle", której jednym z celów jest propagowanie żeglarstwa wśród najmłodszych.

      Godzina 18:oo (Rotunda)
Koncert Jubileuszowy Zespołu Ryczące Dwudziestki - "20 lat RO 20's"

      Największym wydarzeniem tegorocznych "Shanties" był koncert jubileuszowy z okazji 20 rocznicy powstania zespołu Ryczące Dwudziestki "20 lat RO 20's". W sobotni wieczór w Rotundzie zapanowała ciepła rodzinna atmosfera, na scenie zasiedli dostojni Jubilaci w ilości osób 9 - prawie wszyscy członkowie w historii zespołu, a przez scenę przewijali się zaproszeni przez zespół goście - rodziny, przyjaciele, znajomi, a najwięcej zamiesznia robiła cała gromadka ich własnych dzieci. Wszyscy wspominali różne niezwykłe, ciekawe i wesołe wydarzenia, jakie miały miejsce w ciągu 20 lat działalności RO 20's, wszyscy nieśli swoje dary dla zespołu - utwory napisane i wykonywane specjalnie na tę okazję, różne prezenty. Szczecińskie Radio i Telewizja połączyły siły i stworzyły wspólnie zabawny telemix, prezentujący w humorystyczny sposób sylwetki członków zespołu. Dzięki prezentacji multimedialnej mogliśmy prześledzić fotograficzną historię każdej "Ryczącej Dwudziestki", od wieku mlecznego po dzień dzisiejszy. Największą furorę zrobiła fotograficzna dokumentacja ewolucji owłosienia Janusza "JaśQ'a" Olszówki. ;-) Każdy jubilat otrzymał limeryk wraz z rysunkiem na swój temat, autorstwa Henryka Sawki. Irek "Messalina" Wójcicki wygłosił napisany przez siebie "antypean" - ponieważ jak stwierdził "na trzynastozgłoskowiec zabrakło mu talentu stworzył trzynastozwrotkowca" - "Nienawidzę Ryczących Dwudziestek" ;-) który, pomimo wciąż powtarzającego się tytułowego "nienawidzę Ryczących Dwudziestek", wyrażał największą sympatię i uznanie dla RO 20's. Nina Wiśniewska z zespołem DNA wystąpiła w roli seksownej kochanki rzucającej czar to na "Qńę" to na "JaśQ'a". Żony chłopaków wcieliły się w rolę Hiszpańskich Dziewczyn, "Banany" podarowały skrzynkę bananów i zaśpiewały po "ślunsku" pieśń o pracy "na starej hucie Baildon". Przy okazji dowiedziałem się, że Poręba chodził do szkoły w "Bytumiu", a więc po raz kolejny potwierdziło się, że Śląsk jest największą kuźnią szantowych talentów. W pewnym momencie koncertu nastąpiło szokujące dla wszystkich odkrycie nieznanej dotąd prawdy, że znane nam Ryczące Dwudziestki to jest jedno wielkie oszustwo i mistyfikacja. Bowiem prawdziwe Ryczące Dwudziestki właśnie pojawią się na scenie. Wtedy z sali weszli na scenę Qńa (Andrzej Korycki), JasieQ (Irek "Messalina" Wójcicki), Martinez (Waldemar Mieczkowski), Bodziu (Arkadiusz "Kosmos" Wąsik) i Sęp (Maciek Jędrzejko), aby zaśpiewać "swój" największy przebój "Hiszpańskie dziewczyny", choć jak się szybko okazało z mocno zmienionym tekstem "żegnajcie nam dziś jak sen cielęcinki...". Koncert zakończył występ Jubilatów w pełnym historycznym składzie. Po koncercie odbył się jeszcze uroczysty bankiet w klubie dziennikarzy "Pod Gruszką", ale to już zupełnie inna historia... ;-)

W koncercie wystąpili:

  • Ryczące Dwudziestki,
  • BrDeLi,
  • EKT,
  • DNA,
  • Gdańska Formacja Szantowa,
  • Żony Jubilatów,
  • Banana Boat,
  • "Prawdziwe" Ryczące Dwudziestki,
  • Jerzy Porębski,
  • Stare Dzwony,
  • Ryszard Muzaj,
  • Andrzej Korycki
  • oraz wiele innych osób zaproszonych przez Jubilatów choć niekoniecznie śpiewających ;-)

      Godzina 19:oo (Wisła)
Koncert Piosenki Żeglarskiej - "... Rozstąpią się ściany, zakręci się dym ..."

      Dla miłośników sea-folk-rockowej ostrej jazdy tradycyjnie przeznaczony był sobotni koncert nocny w hali TS Wisła. Choć w nazwie miał niepozornie brzmiący Koncert Piosenki Żeglarskiej to jednak już tytuł "... Rozstąpią się ściany, zakręci się dym ..." zdradzał pewne niepokojące przesłanki. Koncert przebiegał w atmosferze tajemnicy, magii i przesądów, na pokładzie zaczarowanego okrętu widma w jaki zmieniła się scena, gdzie reżyser i prowadzący Grzegorz "GooRoo" Tyszkiewicz w roli maga, przedstawiał prawie każdego wykonawcę w kontekście różnych marynarskich przesądów, wierzeń i tajemnic.
      Podczas tego koncertu po raz pierwszy mieliśmy możliwość poznania drugiego zespołu pochodzącego z Norwegii - Greenland Whalefishers. Jak na moje zmęczone już nieco kilkugodzinnym łomotem uszy, zespół grał trochę za ostro i szkoda, że nie mógł zagrać nieco wcześniej, kiedy publiczność nie była jeszcze tak wyeksploatowana. Dodatkowo, akurat przed ich występem GooRoo przeprowadził długotrwały i nudny konkurs z losowaniem numerów biletów, więc atmosfera oklapła doszczętnie. Greenland Whalefishers uderzyli z potężną siłą, potem było jeszcze głośniej i energiczniej, a nieco ekscentryczny Avrid Grov - lider zespołu dwoił się i troił na scenie dając upust niezwykłej energii, jaka w nim wzbierała podczas występu.

Podczas koncertu wystąpili:

  • Atlantyda,
  • Prawy Ostry,
  • Orkiestra Samantha,
  • Mietek Folk,
  • Zejman & Garkumpel,
  • Smugglers,
  • Greenland Whalefishers,
  • Mechanicy Szanty,
  • Gdańska Formacja Szantowa,
  • EKT Gdynia,
  • Arek Wlizło z Kanady

      Niestety podczas koncertów w hali Wisły akustycy kompletnie się nie sprawdzili i nie uwierzę w zrzucanie winy na złą akustykę hali, bo dziwnym trafem zdarzały się odosobnione przypadki dobrze nagłośnionych utworów. W przypadku Greenalnd Whalefishers'ów słychać było jedynie łomot perkusji, a akustyk prawie do końca nie zorientował się, że w zespole są skrzypce czy mandolina. Również skrzypiec Tadzia Melona (Zejman & Garkumpel) nie było słychać, dopóki "Kowal" nie upomniał się o nie wprost ze sceny. Szkoda, że z powodu indolencji techników od akustyki mieliśmy tak zepsuty odbiór.
Koncert ten opisała również Irai na swoich stronach fanklubu GooRoo i Smugglersów - jej relację znajdziecie tutaj.

      Noc z soboty na niedzielę (Tawerna Stary Port)
Nocne szantowanie

     


23.02.2003 r. - Niedziela

      Godzina 17:oo (Wisła)
Koncert Gwiazd "Przesądy to nasza specjalność"

      Ostatni duży koncert festiwalu, ostatni na Wiśle i oby w ogóle ostatni z tą ekipą akustyków... Przykro mi to pisać, ale miałem okazję zobaczyć na własne oczy akustyka śpiącego nad stołem mikserskim. No cóż, nie ma się co dziwić, że nagłośnienie było jakie było - okazało się, że stół mikserski nie miał autopilota. :-)
      Na szczęście wykonawcy starali się nadrobić niedociągnięcia techników własną wytężoną pracą i pomimo wycieńczenia czterema dniami koncertów i imprez towarzyszących, dawali z siebie wszystko. Najlepszy skrzypek z dyplomem elektryka - Józek Kaniecki, nie schodził ze sceny chyba ponad godzinę grając pod rząd z Atlantydą, Gdańską Formacją Szantową i Smugglersami. Banana Boat po raz kolejny porwali widownię swoimi znakomitymi piosenkami a capella. Perły i Łotry pokazały, że słusznie należała im się nagroda za wierność szancie klasycznej. Zejman & Garkumpel przekonywał nas, że nawet "...kruk i wrona jest zielona jeśli patrzysz kolorowo...". Przy okazji dowiedzieliśmy się, że chyba największy ich przebój "Samantha" podczas premiery na szantach 17 lat temu pozostał przez nikogo niezauważony. Zespół Prawy Ostry zaprezentował, wpadający w ucho, "Kurs na wstający dzień", oparty na melodii bretońskiej. Mechanicy Szanty, jak zawsze żywiołowo przyjmowani przez publiczność, przypomnieli swoje stare dobre przeboje. Nie mogło zabraknąć też gwiazd z zagranicy - Capstan Full Strength z Johnny'm Collins'em z Wielkiej Brytanii oraz Groms Plass i Greenland Whalefishers z Norwegii. Groms Plass zaskoczył wszystkich śpiewanym, w zupełnie niezłej polszczyźnie, refrenem swojej pieśni "Wojownik GROM" - początkowo widzowie nie byli pewni czy wierzyć własnym uszom, ale zaraz potem entuzjastycznie włączyli się do wspólnego śpiewania.

 
Na początku koncertu wystąpili:
  • Press Gang,
  • Atlantyda (z Józkiem Kanieckim),
  • Gdańska Formacja Szantowa (z Józkiem Kanieckim),
  • Smugglers (z Józkiem Kanieckim),
  • Banana Boat (bez Józka Kanieckiego za to przy śpiącym akustyku),
W bloku laureatów wystąpili:
  • Zejman & Garkumpel,
  • Perły i Łotry,
  • Prawy Ostry,
  • Mechanicy Szanty,
W dalszej części koncertu wystąpili:
  • Johnny Collins (Londyn, Wielka Brytania),
  • Capstan Full Strength (Ipswich, Wielka Brytania),
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Groms Plass (Narvik, Norwegia),
  • Greenland Whalefishers (?, Norwegia),
  • EKT Gdynia,
  • Zespół o Wdzięcznej Nazwie

      Trochę szkoda, że na koncercie gwiazd zabrakło np. Jurka Porębskiego, Andrzeja Koryckiego, Starych "Dzwońców" (sam Poręba tak się wyraził!) czy 4 Refów, ale za to pojawiły się takie gwiazdy jak Press Gang i Zespół o Wdzięcznej Nazwie... Wydaje mi się, że można też było w tym roku odpuścić Ryczącym Dwudziestkom prowadzenie koncertu finałowego; przy układaniu programu chyba zapomniano, że Jubilaci dzień wcześniej będą świętowali. ;-)

      Noc z niedzieli na poniedziałek (Tawerna Stary Port)
Nocne szantowanie - prowadzenie Maciek Jędrzejko

     


24.02.2003 r. - Poniedziałek

      Godzina 19:oo (Tawerna "Stary Port")
Koncert zespołu Groms Plass

      Sam nie wiem jak zacząć, bo na raz ciśnie się tyle wrażeń... Może od historii.
Nazwę zespołu Groms Plass (Groms Plass Brothers) przetłumaczono na potrzeby festiwalu jako "Przyjaciele Gromu" jednak bardziej nam wpadła w ucho, ta którą stworzyliśmy na własny użytek - "Chłopcy z Placu Gromu". ;-) Skąd taka nazwa? Zespół pochodzi z Narviku, gdzie w pobliskim fiordzie Rombaken spoczywa na dnie zatopiony hitlerowskimi bombami polski niszczyciel ORP Grom. 4 maja 1940 roku w wodach fiordu Rombaken zginęło 59 polskich marynarzy uwięzionych w tonącym okręcie. Ku czci ich bohaterstwa postawiono w Narviku w 1979 roku pomnik marynarza z Gromu. Członkowie zespołu spotykali się na próbach w garażu położonym przy Placu Gromu i od tej nazwy postanowili nazwać zespół. W październiku 2000 roku dwóch chłopców uszkodziło pomnik, a miasto nie miało funduszy na jego naprawę. Uszkodzony pomnik trafił do piwnicy, a Plac Gromu świecił pustką. Zespół Groms Plass postanowił zebrać fundusze na rekonstrukcję pomnika i napisał na tę kampanię piosenkę "KRIGEREN GROM", która tak wzruszała i porywała krakowską publiczność. Ostatecznie pomnik odbudowano i ponownie odsłonięto w maju 2002 r., a wieść o zespole dotarła do Krakowa.
Groms Plass to grupa muzyków amatorów, czterech nauczycieli i jeden "ambulanceman" (jak został przedstawiony Knut - frontman zespołu), którzy jednak tak kochają grać i śpiewać, że wyrażają to na koncertach niezwykłą ekspresją i zaangażowaniem w wykonywane utwory (podobno chłopcy nigdy jeszcze nie widzieli Oystein'a z madoliną wskakującego na taboret przed sceną żeby zagrać swoją solówkę). :-) Nic więc dziwnego, że publiczność odwzajemniała to zaangażowanie śpiewając z zespołem na ile tylko pozwalała bariera językowa. ;-)
Groms Plass grają i śpiewają oryginalne utwory opowiadające o ludziach, miejscach, wydarzeniach i legendach ze swoich stron, utrzymane głównie w klimacie folkowych ballad norweskich, czasem skłaniających się w stronę bluegrass'u, czasem rocka, czasem w stronę szanty, a czasem nawet w rytmie tanga. Pomimo niewielkiego składu świetne brzmienie zapewnia im ciekawy zestaw instrumentów: dwie gitary, mandolina, akordeon i kontrabas (jestem pełen podziwu dla Orjan'a, który przytargał te wielkie "skrzypce" z Narviku do Krakowa). ;-)
Zespół tak bardzo przeżywał przyjazd na krakowski festiwal, że specjalnie na tę okazję wyprodukował oryginalne koszulki i przetłumaczył piosenkę "Wojownik Grom". Niektórzy szczęśliwcy mogli też otrzymać płytę zespołu. A o tym jak gorąco zostali przyjęci i jak sami odebrali pobyt tutaj niech świadczą słowa Rolfa, który pięknie powiedział, że "gdyby jego życie trwało tydzień to chciałby, aby jednym z tych siedmiu dni był ten czas spędzony w Krakowie". I choć koncert już dawno minął, to wciąż gdzieś we mnie pobrzmiewają dźwięki akordeonu Bjorna i śpiew Knuta "...jest taki plac - nagi i pusty...".


      Podsumowanie | ogólne | debiuty | goście zagraniczni | wydawnictwa | wystawa, targi | inne |

       Pomimo sporych trudności finansowych XXII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej "Shanties 2003" odbył się, udało się zaprosić gości z zagranicy i największe gwiazdy szantowej sceny w Polsce. Kilka pomysłów odłożono na "lepsze czasy" ale i tak festiwal ogólnie można uznać za udany.
      Na wyjątkowe uznanie zasługuje ekipa akustyków z CK Rotunda - tak zaangażowanych techników od nagłośnienia chyba jeszcze nie widziałem. Technik uwijający się na scenie tak bardzo wczuwał się w swoją pracę, że nawet pomagał wykonawcom zakładać instrumenty, poprawiał zawinięty pasek podtrzymujący gitarę czy zbierał rzucaną przez wykonawców garderobę. Zdarzały się im też wpadki, ale komu się nie zdarzają. Całkowitym przeciwieństwem była ekipa w hali Wisły, która wychodziła chyba z założenia że to wykonawcy powinni się dostosować do Panów Akustyków, a nie odwrotnie. Wręcz odniosłem wrażenie, że gdy na scenie pojawiało się więcej niż 3 instrumenty lub 3 głosy, akustycy się zwyczajnie gubili. No chyba, że akurat spali... :-> Koncert dziecięcy był zdecydowanie za głośny, dzieci często były przerażone łomotem jaki dobywał się z głośników i wielu rodziców się na to uskarżało.
Uznanie należy się organizatorom koncertów w Starym Porcie gdzie pomimo bardzo trudnych warunków postarano się zapewnić maksymalnie dobry odbiór. Sam słyszałem pochwały dla akustyków z ust zespołów występujących w Starym Porcie. No może z wyjątkiem zespołu Press Gang, który zdaje się gwiazdorstwo ma już we krwi i po blisko półgodzinnym ustawianiu się na scenie odmawiał występu dopóki nie będzie dobrze nagłośniony bęben (sic!).
      Jako ciekawostkę dodam, że jury miało drobny problem z przyznaniem nagrody im. Jerzego Fijki "dla najsympatyczniejszej wykonawczyni" tegorocznego festiwalu czyli tzw. nagrody "miss foto". Głosy były mocno podzielone pomiędzy dwoje kandydatów - Ninę Wiśniewską, która ostatecznie nagrodę otrzymała oraz Tadzia Melona, który rzucił na kolana publiczność swoim występem w seksownej damskiej bieliźnie. ;-)

       Tegoroczne "Shanties", po raz pierwszy chyba w historii (jeszcze muszę to sprawdzić), pozbawione były konkursu debiutów. Wynikło to ze zmiany formuły kwalifikacji nowych zespołów na festiwal "Shanties". Otóż jesienią ma się odbyć w Krakowie przegląd zespołów amatorskich, podczas którego odbędą się kwalifikacje wykonawców na festiwal "Shanties 2004". Jury i organizatorzy wybiorą kilku (mowa była o ok. 7) najlepszych wykonawców, którym wręczą nominacje na festiwal "Shanties". Zespoły na jesienny przegląd będą rekomendowane przez różne mniejsze przeglądy i festiwale w całej Polsce lub będą mogły same przesyłać do organizatorów zgłoszenia wraz nagraniem demo prezentującym zespół.
Jeśli rzeczywiście spełnią się założenia tej nowej formy pozyskiwania nowych wykonawców na "Shanties", to wygląda na to, że sytuacja zespołów tak zwanej niszy powinna się znacznie poprawić. Jest wiele zespołów, które kiedyś wystąpiły na "Shanties" jako debiutanci, nie odniosły wielkiego sukcesu choć miały dobre notowania, w ciągu kolejnych miesięcy czy lat dopracowały to i owo i teraz mogłyby spokojnie konkurować ze swoimi bardziej docenionymi kolegami. Nie było jednak sposobu aby powrócić na duże sceny - nie byli już debiutantami, żeby wystąpić jako debiutanci, ani nie mieli na koncie spektakularnych sukcesów, aby przebić się do grona najlepszych.
Ta nowa formuła pozwoli takim wykonawcom zmierzyć się z szeroką konkurencją na swoim poziomie, organizatorom pozwoli wybrać najlepszych nie tylko spośród debiutantów, a publiczności festiwalowej pozwoli czerpać przyjemność z poznawania twórczości najlepszych wykonawców polskiej sceny szantowej.

       Wiele słów uznania należy się tegorocznym gościom zagranicznym. Nie było na "Shanties 2003" bardziej autentycznych szantymenów jak ekipa z Wielkiej Brytanii z Johnny'm Collins'em na czele. I bardzo żałuję, że jury nie doceniło tego nagrodą właśnie za autentyzm.
Różnorodność stylów prezentowanych przez poszczególnych wykonawców zagranicznych mogła zadowolić najbardziej wyszukane gusty odbiorców. Klasyczne szanty w najlepszym wykonaniu Anglików, ostra jazda z ogromną siłą uderzenia i dynamiką Greenland Whalefishers'ów, niepowtarzalny klimat chwytających za serce norweskich ballad i opowieści w wykonaniu pełnych ekspresji Groms Plass a także indywidualne spojrzenie na żeglarskie śpiewanie okiem Polonusa zza oceanu Arka Wlizło (Hamilton, Kanada). To wszystko sprawiło, że publiczność miała zapewnione maksimum wrażeń, a międzynarodowy charakter festiwalu został utrzymany pomimo znanych wszystkim trudności.

       Z okazji "Shanties 2003" ukazały się dwie muzyczne nowości wydawnicze. Jednej stałem się szczęśliwym posiadaczem, drugą mam nadzieję usłyszeć wkrótce. Pierwsza to płyta CD "Pestka" ze starymi, bardziej lub mniej znanymi, ale jakże pięknymi piosenkami w wykonaniu Mirosława "Pestki" Peszkowskiego. Zawiera cenne i wspaniale wprowadzające w klimat płyty notatki "Pestki" na temat każdej z piosenek - jej krótką historię i losy na różnych pokładach i/lub deskach scen. Zdecydowanie jest to pozycja obowiązkowa w każdym zbiorze miłośnika piosenki żeglarskiej, a wkrótce będzie można ją zamówić w Internetowym Sklepie Fundacji "Hals". Na temat drugiej płyty CD wiem jeszcze niewiele, ale są to poezje marynistyczne Franciszka Habra (kilkukrotnego jurora festiwalu "Shanties"), które wykonują Stare Dzwony i przyjaciele. Z informacji nieoficjalnych wiem, że płyta nie będzie dostępna w sprzedaży; niestety nie orientuję się jakimi kanałami będzie dystrybuowana.

       W ramach oficjalnych imprez towarzyszących festiwalowi odbyła się wystawa zdjęć regatowych Wojciecha Jakubowskiego poświęcona pracy na jachcie "MK Cafe". Zdjęcia zrealizowane zostały na zamówienie Newsweek'a, a wystawę mogliśmy obejrzeć dzięki zaangażowaniu firmy VBW Clima.
      Drugą ważną imprezą towarzyszącą festiwalowi były II Targi Żeglarskie KRAKŻAGIEL 2003.
Podczas targów odbyły się pokazy ratownictwa wodnego, szereg seminariów, spotkań i prezentacji tematycznych, konkursy dla najmłodzszych oraz koncerty zespołów szantowych. Zakres tematyczny targów obejmował: jachty żaglowe i motorowodne, osprzęt i wyposażenie, sprzęt ratowniczy, windsurfing - sprzęt i wyposażenie, kajaki, łodzie, sprzęt wioślarski, sprzęt do nurkowania, oferty turystyczne - rejsy śródlądowe i morskie, czartery jachtów, spływy kajakowe, obozy szkoleniowe - żeglarskie, motorowodne, kursy nurkowania, oferta firm ubezpieczeniowych, mapy i przewodniki, literatura i czasopisma specjalistyczne. W centrum tagrowym odbyła się również Wystawa Sprzętu Turystycznego i Wędkarskiego obejmująca: sprzęt sportowo-turystyczny i rehabilitacyjny, wyposażenie sal sportowych i treningowych, artykuły i osprzęt do jazdy konnej, artykuły wędkarskie, odzież i obuwie sportowe, sprzęt alpinistyczny, wydawnictwa turystyczno-krajoznawcze. II Targi KRAKŻAGIEL 2003 odbywały się w Centrum Targowym Chemobudowa Kraków S.A. przy ul. Klimeckiego 14 w dniach 21 - 23 lutego.

       Coraz częściej zaczynają się pojawiać imprezy szantowe, odbywające się jakby przy okazji festiwalu ale nie związane z nim oficjalnie i nie firmowane przez organizatorów "Shanties". W tym roku odbyło się kilka koncertów w krakowskiej tawernie "Kliper" oraz koncert zespołu Trzeci Pokład w klubie studenckim "Arka".


      Statystyka

  • 6 koncertów w salach koncertowych + 1 w Tawernie + Jubileusz RO 20's = 8 koncertów
  • Tawerna Festiwalowa pracowała bez przerwy
  • odbyły się tam 4 Nocne Szantowania prowadzone przez czołowych wykonawców
  • około 10 tysięcy widzów obejrzało tegoroczny festiwal
  • ponad 23 godziny muzyki
  • 30 zespołów i solistów z Polski
  • 5 wykonawców z zagranicy (3 zespoły i 2 solistów)
  • 2 premiery wydawnicze (płyty CD)
  • 1 "incydent" z udziałem Zakładu Energetycznego ;-)  - brak prądu w CK Rotunda
  • po raz 3 w historii brak znaczka festiwalowego :-(


      Nagrody

Jury oceniało wykonawców i utwory prezentowane w koncertach:
Tradycyjnej Pieśni Morskiej (Piątek godz. 18.oo - sala CK Rotunda),
Koncert Piosenki Żeglarskiej (Sobota godz 19.oo - hala TS Wisła).
 
Kraków, 23 lutego 2003
 

PROTOKÓŁ Z POSIEDZENIA JURY XXII FESTIWALU
PIOSENKI ŻEGLARSKIEJ SHANTIES 2003

Jury festiwalowe w składzie:

Andrzej Brońka - przewodniczący
Anna Łaszewska
Robert Gronowski
Zbigniew Kosiorowski
Marek Remiszewski

na posiedzeniu w dniu 23.02.2003 r. przyznało następujące nagrody:

  - GRAND PRIX XXII Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Żeglarskiej "Shanties 2003" za dotychczasowy dorobek artystyczny i zauważone przez Jury wydarzenie artystyczne jakim było wykonanie premierowych utworów Mirosława Kowalewskiego i Zbigniewa Murawskiego otrzymuje zespół Zejman & Garkumpel.
  - Nagrodę Prezydenta Miasta Krakowa za współczesną piosenkę żeglarską otrzymuje zespół Zejman & Garkumpel za piosenkę "Przesąd o wykuwaniu własnego losu".
  - Nagrodę Prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego za autentyzm i wysoki poziom artystyczny wykonania pieśni morskich otrzymuje zespół Mechanicy Szanty.
  - Nagrodę za najlepszą piosenkę premierową otrzymuje zespół Gdańska Formacja Szantowa za piosenkę pod tytułem "Barowe opowieści" napisaną przez Krzysztofa Jurkiewicza.
  - Nagrodę im. Stana Hugilla, przyznawaną przez organizatorów Festiwalu Shanties 2003, za wierność szancie klasycznej Jury przyznaje zespołowi Perły i Łotry.
  - Nagrodę Komandora MKM "Szkwał" otrzymuje zespół Smugglers.
  - Nagrodę im. Tomka Opoki za najlepszy tekst piosenki premierowej, ufundowaną przez Redakcję Miesięcznika "Żagle", otrzymuje Krzysztof Jurkiewicz za tekst "Przeczucie".
  - Nagrodę im. Jerzego Fijki dla najsympatyczniejszej wykonawczyni tegorocznego festiwalu Jury z udziałem fundatorki pani Ewy Fijka przyznaje Ninie Wiśniewskiej z zespołu DNA.
  - Nagrodę Dyrektora Centrum Młodzieży w Krakowie w postaci wyjazdu do Francji otrzymuje solista zespołu Perły i Łotry Michał Gramatyka.
  - Nagrodę ufundowaną przez Centrum Wychowania Morskiego w Gdyni otrzymuje Maciej Warchoł z zespołu Prawy Ostry.
   Jury wyraża jednocześnie satysfakcję z możliwości uczestniczenia w ważnym wydarzeniu artystycznym, jakim był jubileusz 20-lecia "Ryczących Dwudziestek" - zespołu, który nie tylko nas wzrusza i inspiruje, ale jednocześnie od 20 lat prezentuje wysoki poziom artystyczny.
  Andrzej Brońka
Anna Łaszewska
Robert Gronowski
Zbigniew Kosiorowski
Marek Remiszewski

Na Festiwalu przyznano również nagrody:

Nagroda publiczności dla zespołu Zejman & Garkumpel

Nagroda Redakcji Miesięcznika "Żagle" (przyznawana przez dziennikarzy akredytowanych przy festiwalu) dla Mirosława Kowalewskiego, najbardziej medialnej postaci festiwalu (po raz drugi)

Nagrodę Krakowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego za największą przebytą liczbę mil morskich w drodze na festiwal otrzymał Arek Wlizło z Hamilton k. Toronto w Kanadzie

 


      Niestety w tym roku zabrakło pieniędzy na wykonanie znaczka festiwalowego

sh2003.gif


Poprzednia strona - "Shanties 2002"
Następna strona - "Shanties 2004"
Historia Krakowskich Festiwali "Shanties"

Główna strona festiwalu "Shanties"

Ostatnia modyfikacja: 25.04.2010, 19:27:41


Stronę przygotował Maciek Ślusarczyk © 2003
Specjalne podziękowania za pomoc w zebraniu materiałów do tej relacji składam mojemu synkowi Grzesiowi, członkom zespołu Groms Plass, jak zawsze nieocenionej Oshin, Maćkowi Jędrzejko (Banana Boat), Alicji Ungeheuer-Gołąb (Klang) oraz mojej żonie Agnieszce za cierpliwość i wyrozumiałość.
Komentarze i uwagi via e-mail

 
© 1995-2018 Maciek Ślusarczyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.053 | powered by jPORTAL 2 & UserPatch | provided by webserwer.pl