Shanties
     Serwis istnieje od 1995 roku
Międzynarodowy
Festiwal
Piosenki
Żeglarskiej
w Krakowie
kotwica
Strona główna Wiadomości    Historia        Galeria           Linki          Kontakt   
szukaj:
Menu główne
* Strona główna
* po Shanties 2018
* przed Shanties 2018
* Historia
* Galeria
* Wiadomości
* Linki
* Forum
* Wyszukiwanie
Inne
* działy artykułów
* działy newsów
* księga gości
* poleć serwis innym
* kontakt
* logowanie
* facebook
Linki
* bannery

shanties.pl
 
Oficjalny serwis festiwalu Shanties
 
staryport.krakow.pl
 
pomoc dla Qni
 
szanty24.pl
 
Szantymaniak
 
szanty.art.pl
 
winnegrono.krakow.pl
 
webserwer.pl
Historia Shanties
history

Osoby i instytucje zainteresowane wykorzystaniem treści znajdujących się na tych stronach proszone są o kontakt z autorem.

XXXIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej
"Shanties 2014"


ŻEGLARZE POŁUDNIOWYCH MÓRZ

 

      Od wielu już lat utarło się, że krakowski festiwal Shanties jest tym miejscem i czasem, w którym liczy się latka i świętuje ich upływ - a to w życiu, a to na scenie. Sam festiwal ma już za sobą sporo wydań jubileuszowych, a najwięksi soliści i najbardziej utytułowane zespoły - wykonawcy którzy często na deskach krakowskiej Rotundy czy Korony zaczynali swoją szantową karierę, tutaj właśnie po latach obchodzą hucznie swoje jubileusze. W tym roku dwa duże i ważne wydarzenia stały się okazją do poświęcenia im festiwalowych koncertów - 75 urodziny Jurka Porębskiego i 20-lecie zespołu Shannon. A poza tym tradycyjnie - dla każdego coś dobrego - koncerty dla dzieci, ballady, współczesna piosenka żeglarska, pieśni kubryku, szanta klasyczna i to co w ostatnich latach okazało się największym przebojem - szantowe chóry.

 

Galeria zdjęć z festiwalu Shanties 2014 znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/


Aby nie błądzić po tej stronie - możesz wybrać to co Cię interesuje:


A oto jak wyglądały poszczególne koncerty


20.02.2014 r. - czwartek

      Godzina 19:00 (Rotunda)
Koncert inauguracyjny - "Ciechocinek na kotwicy" - reżyser Mirosław "Koval" Kowalewski


 

      Koncert inauguracyjny rozpoczęła tradycyjnie krótka część oficjalna, a zaraz po niej sceną zawładnął Mirek "Koval" Kowalewski wprowadzając widzów w wyjątkowy, niekonwencjonalny nastrój tego koncertu. Niekonwecjonalny - ponieważ z zasady odcinający się od wszystkiego tego z czym SZANTY się kojarzą, a przynajmniej powinny się kojarzyć - ciężką harówką na żaglowcu i nędznym za nią wynagrodzeniem, podłym żarciem, wyzyskiem, szkorbutem, kotem bosmana i wszystkim tym o czym w dawnych szantach ośmielali się śpiewać szantymeni i marynarze. W zamian za to Koval zaproponował luz, wypoczynek, lenistwo, przyjemności dla ciała i ducha - jednym słowem "Ciechocinek". W tej formule mogło się mieścić wszystko co tylko wykonawcom przyszło do głowy - niekoniecznie z morzem czy nawet z wodą związane. Była więc piosenka turystyczna i autorska, były rosyjskie ballady i ukraińskie przyśpiewki, ale nie zabrakło też tradycyjnych morskich akcentów w piosenkach, Ryczących Dwudziestek czy Klangów i pięknych zimowo-morskich opowieści Jurka Porębskiego.

 
W koncercie wystąpili:
  • Mirosław "Koval" Kowalewski,
  • Andrzej Korycki i Dominika Żukowska,
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Waldemar Mieczkowski,
  • Z dala od Zgiełku,
  • Jurek Porębski,
  • Klang,
  • EKT Gdynia

      Po humorystycznym wstępie prowadzącego koncert Mirka Kowalewskiego, który wprowadził nas w swobodną, wesołą atmosferę "Ciechocinka", na scenie wystąpił mistrzowski duet piosenek wszelakich, byle były ładne i jak mawiają nasi słowiańscy sąsiedzi " сердце-щипательные" - Andrzej Korycki z Dominiką Żukowską. Mogliśmy usłyszeć takie szlagiery jak "Miłość w Portofino", "Byłam różą" czy "Вечер на рейде" ("прощай любимый город"), choć nie zabrakło też autorskich piosenek Andrzeja - "Cyklady", "Byle dalej" czy "Plasterek cytryny". Ryczące Dwudziestki przypomniały odkurzoną piosenkę "Mała Przylepka", zaśpiewali też takie hity jak "Hiszpańskie Dziewczyny" czy "Popłyń do Rio". Waldemar Mieczkowski rozdarty gdzieś między morzem i górami śpiewał to o Limanowej ("Przerwa w Podróży") to o "Tawernie Pod Pijaną Zgrają" to znów o "Pogodnym popołudniu kapitana Białej Floty", podczas którego niebywałym refleksem wykazał się nasz przyjaciel - Krzysiek, który przy słowach "...pańskie zdrowie kapitanie..." podał spod sceny kapitanowi Waldkowi "szklaneczkę" rumu. Jako następny wystąpił pierwszy z czworga debiutantów na Shanties 2014 - warszawski zespół Z Dala od Zgiełku (choć wokalistka - Ania przyznała się do swoich krakowskich korzeni). W ich recitalu pojawiła się konkursowa wersja przepięknej piosenki "Jeszcze siedem" z żartobliwym cytatem muzycznym "Emmanuelle" jako intro, "Ballada o 30-latkach" oraz chyba jedyna znana mi "romantyczna" piosenka o... pogłębiarce - "Chief i jego maszyna". Ponadto usłyszeliśmy fajną choć zupełnie niepasującą do klimatu koncertu ;-) historię pewnego rejsu pt. "Taki rejs", za to zabrakło mi np. "Nie często się zdarza (2014)". Występ debiutujących na Shanties "Zgiełków" został bardzo ciepło przyjęty przez krakowską publiczność.
      Przywitany owacyjnie Jurek Porębski przypomniał obowiązkowo "Krakowskie szanty" i kilka swoich pięknych piosenek, w tym wykonaną wspólnie z zespołem Klang "Niedaleko mojego domu". Gdy Klang pojawił się na scenie, Rzeszów znów zażądał dostępu do Morza ("Rule Rzeszów"). Nie mogło oczywiście zabraknąć takich szlagierów jak "Statek z bananami", "Morowa marynarska wiara", "Rozstanie" czy ukraińska "Horyłka". Na koniec wspólnie z Kovalem wykonali jego ubiegłoroczny hit - "Afryka".
      Na zakończenie koncertu wystąpił zespół EKT, który jednak nie wypadł najlepiej - głos Janka Wydry było słychać chyba tylko z odsłuchów, bo ginął gdzieś pod grzmiącymi z głośników dźwiękami perkusji i basu, co doprowadziło publiczność do wściekłości tak, że zaczęła wykrzykiwać epitety pod adresem akustyka. Ponieważ nie zanosiło się na poprawę tej sytuacji część ludzi po prostu wyszła z sali, a występ EKT obejrzała do końca tylko garstka najwytrwalszych. Mimo tej wpadki na koniec, koncert był bardzo przyjemny, a jego formuła znalazła liczne grono zwolenników.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R1/

________________
komentarz | mail


21.02.2014 r. - piątek

      Godzina 12:00 (Rotunda)
Koncert dla dzieci - "Chlup - chlup, chlap - chlap, po kałuży człap!" - reżyseria: zespół Klang


 

      Piątkowy koncert dla dzieci przyciąga przede wszystkim grupy zorganizowane czyli dzieci z krakowskich przedszkoli i szkół podstawowych. W tym roku było ich nieco mniej niż w ubiegłych latach, ale dzięki temu pod sceną było na tyle luźno, że powstał tam prawdziwy plac zabaw. ;-) Zespół Klang przygotował jak co roku zestaw piosenek o morsko-wodnej tematyce napisanych z myślą o najmłodszej szantowej widowni. Doczekał się też, podobnie jak "Koval", wiernych małych fanów swojej twórczości, którzy przez wiele piosenek towarzyszyli zespołowi na scenie wspierając rzeszowską załogę swoimi wokalami. ;-)
      W koncercie znalazło się też miejsce na występ dziecięcego zespołu z Przedszkola Samorządowego nr 71 "Pod Kasztanami".

W koncercie wystąpili:
  • Klang,
  • Dzieci z Przedszkola Samorządowego nr 71 "Pod Kasztanami",

     

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R202/

________________
komentarz | mail

 

      Godzina 18:30 (Rotunda)
Koncert - "Opowieści Południowych Mórz" - reżyseria Jolanta i Sławomir Klupś, prowadzenie Marek Szurawski i Sławomir Klupś


 

      Opowieści Południowych Mórz w wyjątkowo ciepły jak na końcówkę lutego piątkowy wieczór przyciągnęły do Rotundy rzesze fanów współczesnej piosenki żeglarskiej. Gorącą atmosferę koncertu dodatkowo podgrzewały piękne, skąpo odziane dziewczęta, towarzyszące występom poszczególnych wykonawców, tańczące na scenie i uczące publiczność hawajskiego tańca Hula albo tańczące flamenco - gorące "Hiszpańskie Dziewczyny". ;-)

 
W koncercie wystąpili:
  • Rosyjska Szanty Grupa "Лодья",
  • Jurek Porębski,
  • EKT Gdynia,
  • Marta Śliwa,
  • Banana Boat,
  • Marek Szurawski z Anniką Mikołajko,
  • Trzecia Miłość,
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Atlantyda

      Koncert zaczął się od występu pięcioosobowej Rosyjskiej Grupy Szantowej "Лодья", której piosenki mimo, że niewiele mają wspólnego z południowymi morzami, to przez niezwykłą energię i atmosferę z nich bijącą pasują prawie do każdego tematu koncertu. Podczas ich występu sala Rotundy milkła, a każdy utwór nagradzany był gromkimi brawami. Kolejny wykonawca - Jurek Porębski, wpisując się w klimat mórz południowych przypomniał starą piosenkę Tercetu Egzotycznego "Hawaj jest piękny", poprosił też publiczność aby na urodziny zrobiła mu przyjemność i zaśpiewała z nim piosenkę, która go prześladuje już nie 33 lata ale ze 40 - a była nią oczywiście "Keja". ;-) Następnie zagrał zespół EKT Gdynia, który w ostatnim utworze "Nie sprzedawajcie swych marzeń" wystąpił wyjątkowo z Krzysztofem Kowalewskim grającym na gitarze solowej.
      W tym momencie nastąpiła krótka, ale ważna uroczystość - przyznanie tytułu i wręczenie nagród dla "Żeglarza Roku 2013" magazynu "Wiatr", który został wyłoniony spośród 9 nominowanych żeglarzy w głosowaniu internetowym. Został nim krakowski żeglarz Szymon Kuczyński, który na zbudowanej wspólnie z Dobrochną Nowak "Brożką" 5-metrowej łódce samotnie przepłynął Atlantyk i wygrał I edycję regat oceanicznych "Setką przez Atlantyk". Więcej informacji na temat konkursu i wyczynu Szymona można znaleźć na stronie "Zew Oceanu" i w internetowym wydaniu magazynu "Wiatr".
      Po tej przerwie ze swoim recitalem wystąpiła solistka - Marta Śliwa, obdarzona niezwykłym talentem poetyckim i jednocześnie pięknie wykonująca swoje piosenki przy akompaniamencie gitary. Tym razem Marta promowała swoją debiutancką płytę pt. "Pośrodku" - nawiasem mówiąc piosenka pod tym samym tytułem niezwykle mnie urzekła. Występ Banana Boat to już chyba tradycyjnie eksplozja humoru i świetnej zabawy. Bananki tak porwały krakowską publiczność, że nie obyło się bez bisu. Następnie Marek Szurawski z Anniką Mikołajko zaprezentowali wirtuozowski duet grający na kościach w szancie "Johnny Come Down to Hilo". Marek powiedział, że Annika jest najlepszym przykładem na to jak uczeń potrafi przerosnąć mistrza i raczej nie był to tylko komplement, bo kunszt i swoboda z jakimi Annika gra na tym egzotycznym instrumencie zasługuje na prawdziwe uznanie. Kolejnym wykonawcą był drugi z tegorocznych debiutantów - zespół Trzecia Miłość prezentujący między innymi świetną piosenkę "Horn" do słów Mariusza Bartosika i piosenkę "Cena" opowiadającą o tym jaką cenę trzeba czasem zapłacić za to żeby być wolnym, za to co się kocha. Niestety tytuły pozostałych piosenek umknęły mi gdzieś w ferworze robienia zdjęć. ;-)
      Drugi w tym roku występ Ryczących Dwudziestek zaskoczył mnie (żeby nie powiedzieć, że rozczarował) niebywałą konsekwencją repertuarową - gdyby nie bis i "Śmiały harpunnik" to na dwa koncerty Ryczące przygotowały ten sam zestaw utworów. Przy takim dorobku artystycznym to trochę smutne. Na koniec zespół Atlantyda zaprezentował kilka ulubionych utworów promujących nową płytę będącą składanką takich właśnie ulubionych piosenek jak "Marco Polo", "Pacyfik" czy "Tańcz gdy zabawa trwa".

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R3/

________________
komentarz | mail

 

      Godzina 23:00 (Rotunda)
Koncert urodzinowy z okazji 75-lecia Jurka Porębskiego - "Cztery piwka ..." - reżyser i prowadzący Marek Szurawski


 

      Jubileusz 75 urodzin Jurka Porębskiego stał się okazją do pięknego, uroczystego koncertu - benefisu, poświęconego Jubilatowi i jego twórczości. Każdy z wykonawców wykonał jakiś utwór z repertuaru Jurka, ze sceny snuły się opowieści związane z Jubilatem, były dedykacje, prezenty, szampan i niespodzianki, a sam Dostojny Jubilat przez cały koncert zajmował honorowe miejsce w fotelu ustawionym na scenie i przyjmował to wszystko z charakterystycznym urokiem i humorem. Przerwy między występami poszczególnych wykonawców przetykane były dykteryjkami i pogawędkami z Jubilatem prowadzonymi przez Marka Szurawskiego.

 
W koncercie wystąpili:
  • Jerzy Porębski,
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Marek Szurawski,
  • Klang,
  • Waldemar Mieczkowski,
  • Formacja,
  • Old Metropolitan Band,
  • Andrzej Korycki i Dominika Żukowska,
  • Stare Dzwony,
  • Maciek Jędrzejko,
  • Banana Boat

      "- Jurek - tu masz krzesło, tu stoi gitara, publiczność jest tam..."
      "- Przed Państwem Jurek Porębski... jak żywy"
      Takiej prezentacji można się spodziewać tylko z ust prawdziwego przyjaciela ;-) i tak właśnie naszego Dostojnego Jubilata zaprezentował jego przyjaciel Marek Szurawski. Były życzenia oficjalne i mniej oficjalne, były prezenty i pamiątki, wiersze ku czci i dedykacje, a każdy z występujących w tym pięknym koncercie-benefisie miał za zadanie zaśpiewać przynajmniej jedną piosenkę Jurka. I tak - Ryczące Dwudziestki przygarnęły "Grytviken", Klang zaśpiewał "Jejku, jejku", Waldek Mieczkowski z Formacją zajęli się - a jakże - bluesem i aż dwoma utworami - "Starym Dziadkiem" i "Sztormem przy Georgii", następnie krakowski Old Metropolitan Band ponownie wykonał wspólnie z Porębą "Starego Dziadka" tym razem w dixielandowym wydaniu, a Andrzej Korycki z Dominiką Żukowską "jedną z najpiękniejszych o ile nie najpiękniejszą z ballad o morzu" - "Gdzieś tam". Jako ostatni gość Jubilata wystąpił zespół Banana Boat, a sam Jubilat zakończył uroczystość swoim krótkim recitalem. W międzyczasie była też przerwa na kieliszek (no dobrze - kubeczek) szampana, toast i chóralne "Sto lat". Po koncercie jeszcze długo stała kolejka do złożenia podpisu na pamiątkowym obrazie dla Jubilata.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R4/

________________
komentarz | mail


22.02.2014 r. - sobota

      Godzina 12:00 (Rotunda)
Koncert dla dzieci - "Wielka Gala Bajkowej Nadwornej Orkiestry Neptunowej" - reżyseria Mirosław Kowalewski i Zbigniew Murawski


 

      Sobotnie południe w czasie festiwalu Shanties już od ponad 20 lat przyciąga całe rodziny z dziećmi na wielką żeglarską zabawę nie tylko dla najmłodszych. Mirek Kowlewski ze Zbyszkiem Murawskim co roku przygotowują nowy scenariusz koncertu i zwykle jakieś nowe piosenki, które co kilka lat znajdują uwiecznienie na płycie CD. W tym roku koncert stał się okazją do przypomnienia największych szlagierów szant dla dzieci i promocji nowej płyty z tymi utworami. Pojawił się też premierowy utwór pt. "Kapela Neptunowa", specjalnie napisany na ten koncert, a dostępny na wspomnianej płycie o takim samym tytule.

 
W koncercie wystąpili:
  • Zejman & Garkumpel,

     

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R5/

________________
komentarz | mail

 

      Godzina 16:00 (Rotunda)
Koncert tradycyjnych pieśni kubryku z chórem w tle - "Tawerna pod Starym Zawiasem" - reżyseria Waldemar Mieczkowski, Krzysztof Jurkiewicz, Jacek Jakubowski; prowadzenie - Sławomir Gołąb i Michał Juszczakiewicz


 

      Niewątpliwie największym wydarzeniem tegorocznego festiwalu okazał się sobotni popołudniowy koncert tradycyjnych pieśni kubryku z chórem w tle. Był to koncert, o którym jeszcze długo się rozmawiało w kuluarach i na korytarzach Rotundy i w Starym Porcie podczas pokoncertowych afterparties. Na scenie wystąpiło prawie 40 chórzystów, w tym kapela złożona 7 muzyków, 7 zaproszonych solistów oraz angielski zespół The Exmouth Shanty Men - wspaniałe stroje, atmosfera portowej tawerny i pieśni morskie w niezwykłej oprawie i fantastycznym wykonaniu to owoc dwuletniej pracy Jacka Jakubowskiego i członków Chóru Szantowego "Zawisza Czarny".

 
W koncercie wystąpili:
  • Męski Chór Szantowy "Zawisza Czarny",
  • Maciej Jędrzejko,
  • Henryk Czekała "Szkot",
  • The Exmouth Shanty Men,
  • Marek Szurawski,
  • Sławomir Gołąb,
  • Jerzy Ozaist,
  • Wojciech Dudziński "Sęp",
  • Maciej Łuczak
  • oraz soliści chóru i zespół muzyczno-wokalny złożony z członków chóru

      Nie sposób opisać to wydarzenie w skrócie bo ilość wykonawców, utworów i wrażeń jest tak wielka, że chciałoby się poświęcić mu osobny artykuł. Niemniej jednak trzeba wspomnieć o tym, że niektóre występy były wielkimi improwizacjami - ot choćby występ chóru razem z Anglikami - a mimo to udały się fantastycznie i znalazły ogromne uznanie. Wielkie uznanie należy się również za stroje w jakich w tym roku wystąpili chórzyści, nawiązujące do swoistej tawernianej elegancji z czasów wielkich żaglowców, a przy tym dopełniające i współtworzące niesamowity klimat tego koncertu. Dzięki takim zabiegom jak drobne elementy dekoracji, barmanki roznoszące dzbanki z piwem i właśnie stroje - scena Rotundy zamieniła się na kilka godzin w prawdziwą Tawernę "Pod Starym Zawiasem" - trochę ciasną, ale za to przytulną. ;-) Nieprzypadkowy okazał się też dobór solistów i repertuaru dla nich, a zapowiedzi serwowane przez prowadzących koncert wprowadzały czasem nutkę humoru - czasem nawet rubasznego - iście tawernianego, a czasem nostalgii i tęsknoty. I tak np. po zapowiedzi występu Maćka Jędrzejko (zawodowo doktora nauk medycznych o specjalności ginekolog-położnik), będącej cytatem z jednego z portali internetowych zbierających opinie o lekarzach, że "doktor Maciej to najlepsze co się może przydarzyć kobiecie w ciąży" publiczność zareagowała gromkim śmiechem gdy z ust Maćka śpiewającego pieśń "Szczęśliwy powrót" padły słowa "...palce delikatne mam, wie każda panienka...". ;-) Albo dykteryjka na temat chórzysty i solisty chóru - syna Janka Wydry z EKT, któremu ojciec "zagroził", że "jak nie ZALICZY to nigdzie nie pojedzie" - na nic się zdały tłumaczenia chłopaka przed publicznością, że oceny poprawił - wyszło na to, że oceny poprawił, ale jeszcze nie "zaliczył". ;-) Nawiasem mówiąc chłopak choć młody, to głosik odziedziczył po tacie i już teraz przyjemnie się słucha następcy tego co to ma "głos lekko ochrypnięty". Nie da się tu powtórzyć tragikomicznej opowieści Marka Szurawskiego przytoczonej za Stanem Hugillem o morskim pochówku, przy której niektórzy widzowie popłakali się ze śmiechu.
      Nie obyło się też bez przygód - w trakcie wykonywania szanty "Roller Bowler", w której solistą był Wojciech Dudziński "Sęp" padło nagle całe nagłośnienie. Po początkowej drobnej konsternacji pociągnięto szantę dalej i okazało się, że zarówno sam szantymen jak i chórzyści znakomicie poradzili sobie bez nagłośnienia. Zanim jednak szanta dobiegła końca "wróciło" nagłośnienie i kolejne utwory wymagające nagłośnienia mogły być już zagrane i odśpiewane bez żadnych przeszkód.
      Koncert zakończył się stojącą owacją na cześć wszystkich twórców i uczestników tego niezwykłego wydarzenia. Mnie pozostaje tyko pochylić czoło przed chórzystami, którzy wytrzymali na stojąco pełne 4 godziny, pogratulować pomysłu i jego wspaniałej realizacji i podziękować za wszystkie wzruszenia i radości doświadczone podczas tego fantastycznego koncertu.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R6/

________________
komentarz | mail

 

      Godzina 22:00 (Rotunda)
Koncert folkowo-szantowy - "XX-lecie zespołu Shannon" - reżyser: Marcin Rumiński


 

      Sobotni koncert nocny to jak co roku solidna dawka muzyki folkowej i marynistycznej w mocniejszym wydaniu. Tym razem koncert poświęcony był olsztyńskiemu zespołowi Shannon w związku z 20-leciem jego istnienia. Mimo, że zespół Shannon nie był częstym gościem na festiwalu Shanties, to jego twórczość jest niezwykle bliska i doskonale znana publiczności szantowej, a pamiętny występ z 2005 roku we wspólnym projekcie Shannon z Ryczącymi Dwudziestkami i brawurowe wykonanie "Tri Martolot" wbiły się w pamięć krakowskiej publiczności po wsze czasy. Mikroskopijną namiastkę atmosfery tamtego wydarzenia mieliśmy okazję przypomnieć sobie również podczas tego koncertu - Jubilaci wraz z RO'20 wykonali wspólnie jeden utwór.

 
W koncercie wystąpili:
  • The Nierobbers,
  • Atlantyda,
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Shannon,
  • Anker,
  • Orkiestra Samanta,
  • Mechanicy Shanty,
  • Mietek Folk

      Koncert rozpoczęło solo na dudach w wykonania Marcina Rumińskiego (Shannon), a po tym wstępie na scenę wkroczył trzeci debiutant tegorocznych Shanties - zespół The Nierobbers. Nierobbersi zaczęli swój występ od pięknej piosenki pt. "Prowadź nas", była też "Chcę bardzo mało" i porywająca "Płynę dalej". Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że zespół przygotował na swój debiutancki występ również zupełnie nowy utwór "Gdyby mi się chciało chcieć" - znakomicie korespondujący swoją treścią z nazwą zespołu - niestety niedoceniony przez jury. Po Nierobbersach na scenie zagościła Atlantyda z podobnym repertuarem jak w poprzednim występie (kolejny konsekwentny wykonawca), a następnie Ryczące Dwudziestki. Jakież było moje zdziwienie i rozczarowanie, a także wyrażane przez wielu siedzących wokół widzów, gdy Qńa zapowiedział "Tri Martolot" i wykonały je same RO'20. W rzeczywistości na sali chyba każdy kto pamiętał projekt "Ryczące-Shannon" liczył na wspólne wykonanie właśnie tej pieśni. Tym większe było nasze rozczarowanie gdy okazało się, że z hucznie zapowiadanego w programie projektu "Ryczące-Shannon" został zaśpiewany raptem jeden utwór - "Łowy". Na szczęście brawurowy występ Shannon uratował sytuację i szybko udało się zapomnieć o tym przykrym rozczarowaniu. Jubilaci dali popis prawdziwie mistrzowski i udowodnili, że choćby tylko dla samego ich recitalu warto było na ten koncert przyjść. Osobiście nie mogłem się przekonać do Shannon-ów z klawiszami na scenie, ale na tym koncercie Shannon z Marysią grającą na melodeonie i na kościach oczarował mnie na nowo.
      Po Shannonie na scenie pojawił się ostatni debiutant Shanties 2014 - zespół Anker. Niełatwe zadanie przypadło młodym wykonawcom z Górowa Iławeckiego i ze Szczytna zajmującym miejsce na scenie po samych Jubilatach, ale myślę, że chłopaki dały radę. Mieli też silny fanklub, który wspierał ich przed sceną przez cały występ. Bardzo ładnym gestem ze strony debiutantów było opracowanie i wykonanie 3 utworów z repertuaru zespołu Shannon jako dedykacja z okazji XX-lecia gospodarzy tego koncertu. Godny odnotowania jest też fakt, że również Anker przygotował na swój debiutancki występ premierową piosenkę i to w dodatku nawiązującą do tematyki festiwalu, wpisując się tym samym w chlubną, choć nieco już zapomnianą tradycję przygotowywania przez wykonawców premierowych piosenek nawiązujących do tematyki festiwalowej. Kolejnym wykonawcą na scenie była Orkiestra Samanta, która zagrała m.in. jako dedykację dla Jubilatów utwór "Do mojej Irlandii", "Port Smanta" i ze specjalną dedykacją premierowy utwór "dla Ukrainy" (Lubka - skrzypaczka jest Ukrainką). Orkiestra, chyba jako jedyny wykonawca, pomyślała też o prezencie dla Jubilatów.
      Mechanicy Shanty to prawdopodobnie jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na szantowej scenie. Zespół przechodził w swej historii wiele transformacji - tym razem wiele osób z zaskoczeniem odnotowało obecność w Mechanikach Maćka Łuczaka (Cztery Refy, Flash Creep). W ich recitalu pojawiły się m.in. "Eliza Jane", "Hej, ciągnij Lilly", "Na dno", "Kochaj serce me", "Bitwa" i żarcik muzyczny na temat Miśka i jego banjo. Na koniec wystąpił zespół Mietek Folk z niemal premierowym repertuarem. Piotr Kowalewicz opatrzył to jak zwykle humorystycznym komentarzem, że po ubiegłorocznej nagrodzie za utwór premierowy tak im się to spodobało, że w tym roku przywieźli aż trzy premiery, ja jednak odniosłem wrażenie, że rzeczywista przyczyna leży gdzieś indziej i że coś złego stało się albo dzieje się w zespole. To nie był już ten sam porywający Mietek Folk, jaki znaliśmy z poprzednich lat - nawet mój syn to zauważył i tak właśnie skomentował. Wśród premier znalazła się piosenka " Dokąd dopłynę...", nagrodzona przez jury nagrodą za najlepszą piosenkę premierową i utwór, do którego słowa napisał nieodżałowany Irek "Messalina" Wójcicki - "Jakimś cudem przeżyłem ten sztorm" - jak wspomniał Piotr Kowalewicz - Irek tego "sztormu" niestety nie przeżył. Jedynymi utworami ze starego repertuaru były "Australia" i "Morskie pogody", a na bis zespół jeszcze raz powtórzył premierową piosenkę "Żeglarze południowych mórz". Koncert zakończył się po godzinie 2 w nocy. Jedno co mnie w tym koncercie trochę zdziwiło, to że nie znalazłem w nim atmosfery jubileuszu - nie było tortu czy szampana, nie było życzeń i prezentów - czasami padały ze sceny jakieś nieśmiałe dedykacje, ale nic poza tym. Nie powiem, że mi tego jakoś strasznie brakowało, ale spodziewałem się raczej jakiejś uroczystej gali pełnej niespodzianek, opowieści, wspomnień, anegdot - jak to zwykle na takich jubileuszach bywa, a tymczasem odbył się zwyczajny dobry koncert folkowy z kilkoma jubileuszowymi akcentami. Nie wiem - może tak miało być - może to miał być taki właśnie zwyczajny koncert, a cała uroczystość przeniosła się np. za kulisy. ;-)

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R7/

________________
komentarz | mail


23.02.2014 r. - niedziela

      Godzina 12:00 (Rotunda)
Koncert szanty klasycznej - "Wszystkie Gardła na Pokład" - reżyseria: Michał Gramatyka i Wojciech Harmansa


 

      Koncert tzw. "szanty klasycznej" ;-) w niedzielne południe od kilku lat przyciągał do Rotundy tłumy miłośników tego gatunku, choć w tym roku odniosłem wrażenie, że było ich nieco mniej niż w latach poprzednich. I niech żałują ci co nie wybrali się na ten koncert, bo atrakcji było sporo począwszy od iście kabaretowych popisów konferanjerskich Michała "Doktora" Gramatyki i Wojciecha "Muzyka" Harmansy, a na występach 2 chórów szantowych i angielskiej grupy szantymenów kończąc.

 
W koncercie wystąpili:
  • Męski Chór Szantowy "Zawisza Czarny",
  • Marek Szurawski,
  • Perły i Łotry,
  • Chór Akademii Marynarki Wojennej,
  • Mechanicy Shanty,
  • Cztery Refy,
  • Brasy,
  • The Exmouth Shanty Men

      Ponoć prawdziwa szanta klasyczna już nie istnieje - to teza stawiana przez ortodoksyjnych badaczy i miłośników gatunku muzyki jakim są szanty i pieśni morskie. Można się z tą tezą zgadzać albo nie, choć ja uważam, że to tak jakby powiedzieć, że powiedzmy prawdziwa muzyka Mozzarta nie istnieje bo wymarli już jemu współcześni muzycy i sam kompozytor. Szanta po prostu przestała służyć temu czemu pierwotnie służyła - a jak wiadomo pomagała w ciężkiej pracy na okrętach, w dokach, stoczniach, a często i przy innych pracach niekoniecznie związanych z morzem. Jednak muzyka pozostała, stała się nieodłącznym elementem kultury marynistycznej, znajduje interpretację zarówno klasyczną (kwartet smyczkowy, trio harmonijek ustnych) jak i rockową (po punk i metal), a nazywamy ją ogólnie szantą bo nikt nie wymyślił lepszego określenia. Żeby z tej szerokiej gamy interpretacji wyłonić gatunek, który najbardziej jest zbliżony do oryginału ukuto określenie szanty klasycznej i takiej właśnie pieśni poświęcony był ten koncert.
      Podczas tego koncertu po raz drugi i niestety ostatni mieliśmy przyjemność posłuchać Męskiego Chóru Szantowego "Zawisza Czarny" w utworach "Branka", "Highland lady", piękną interpretację "Odpłynął Tom do Hilo", "Pora w morze nam", "Johny Come Down to Hilo", kanon "Dalej Jerry", "Reuben Ranzo", "Mobile Bay" i na bis "Roller Bowler". Po chórze na scenie wystąpił Marek Szurawski z krótkim recitalem obejmującym wyjątkowo głównie pieśni wielorybnicze. Przy okazji wykonywania "Brzegów Peru" przyszło mi do głowy, że kiedy Marek tłumaczył tę piosenkę wiele lat temu, już przewidział, że kiedyś bez nowoczesnych i zaawansowanych technologicznie urządzeń nikt się na wieloryby nie wybierze, a ujął to w proroczych słowach "Tablety do łodzi!". ;-) Z pomocą publiczności zaśpiewał też pierwszą pieśń wielorybniczą, którą przetłumaczył na język polski - "Śmiały harpunnik" ("Diament"). Następnym wykonawcą miał być zespół Perły i Łotry, jednak zagubił się gdzieś w kuluarach przez co powstała niewielka dziura w programie. Na szczęście Marka obycie ze sceną, refleks i nieprzebrany repertuar pieśni "na zawołanie" pozwoliły szybko zażegnać kryzys, tak że po chwili już cała Rotunda "Wiła wianki i rzucała je do falującej wody...". ;-) W tym czasie zespół się odnalazł i wkroczył na scenę. Największym zaskoczeniem dla mnie był nowy skład Pereł i Łotrów z Włodkiem "Trzecim" Dębskim (tylko nie wiem czy we frakcji Pereł czy Łotrów - nie wyjaśniliśmy sobie tego). Po tym jak z zespołu zniknął Adam Saczka można było spodziewać się zmian, ale muszę przyznać, że w tym wydaniu Perłom bardzo dobrze. Recital Pereł zawsze ma pewne cechy kabaretu dzięki pełnym dowcipu zapowiedziom Michał "Doktora" Gramatyki, ale tym razem dodatkowych powodów do żartów dostarczył operator rzutnika, który w odpowiednim momencie miał wyłączyć pokaz slajdów i pokazać na ekranie tekst szanty "Leave her Johny". Pokaz slajdów zniknął i pozostał niebieski ekran (nie ten znany windowsowy BSOD tylko zwykły jednolity niebieski prostokąt). No i się zaczęło - "...a czemu ty to napisałeś niebieską czcionką na niebieskim...", "...to jest wersja profesjonalna, bo amatorska była na białym tle czarną czcionką..." itp. itd. Perły i Łotry zaśpiewały m.in. "Maringo", "Randy Dandy o!", "John Kanaka", nie obyło się też bez bisu - "Burza na nas wali".
      Następnie "Doktor" zapowiedział, że "na scenę wejdzie teraz cała Marynarka Wojenna jaką posiadamy" - była to oczywiście zapowiedź występu Chóru Akademii Marynarki Wojennej z Gdyni. Ponieważ nie da się oddać słowami tego co tam się działo, to już wkrótce będzie tu można obejrzeć nagranie tego występu. Małgosia Rolak - dyrygentka chóru po raz trzeci zrobiła w Rotundzie wielkie show pełne dowcipu i dobrej zabawy z szantami i morskimi pieśniami w tle. Kolejnym wykonawcą byli Mechanicy Szanty, którzy zaprezentowali m.in. "Niziny Virginii Lowlands", "Paddy works on the railway", "Maringo", "Paddy Lay Back" i ulubioną Szkota "Maui". Następnie zespół Cztery Refy, chyba najbardziej klasyczny wykonawca polskiej sceny szantowej, zaśpiewał m.in. "Wszyscy na deck" (a jakże - utrzymane w tematyce koncertu), "14 lutego", "Gay Head" i dawno nie słyszaną "Bound Away My Lassie" na bis. Zespół Brasy wykonał a cappella m.in. "Hey Haul Away John", "Van Diemans Land" i "Drakkary", a po nich już na zakończenie koncertu, na scenę wkroczyło 6 szantymenów z Wielkiej Brytanii - zespół The Exmouth Shanty Men. Anglicy przebrani w stroje "z epoki" śpiewają klasyczne szanty a cappella, aranżując przy tym swój występ na mini spektakl marynistyczny. Zaśpiewali oni m.in. "Randy Dandy o!", "Cheeley Man", przepięknie zaaranżowaną "Mingulay Boat Song" w czasie której na sali zaległa niemal całkowita cisza, "Skipper Jan Rebec", "Press Gang", "On Board a Man-o'-War" i na bis "The Transports Shanty" ("Sweet Ladies of Plymouth").

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R8/


 


 

________________
komentarz | mail

 

      Godzina 17:00 (Rotunda)
Koncert finałowy - "Żeglarze Południowych Mórz" - reżyseria: Mietek Folk


 

      Kiedy festiwal dobiega końca, przychodzi czas na podsumowania i nagrody. Takim podsumowaniem jest co roku koncert finałowy, stanowiący w pewnym sensie przegląd całego festiwalu. Ten najdłuższy, bo ponad sześciogodzinny koncert wypełnili czołowi wykonawcy wszystkich przewijających się w czasie Shanties nurtów piosenki żeglarskiej, choć prawdopodobnie najbardziej oczekiwaną gwiazdą tego koncertu był Chór Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni pod batutą uroczej dyrygentki - Małgosi.

 
W koncercie wystąpili:
  • Zejman & Garkumpel,
  • Chór Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni,
  • Marek Szurawski,
  • Cztery Refy,
  • Perły i Łotry,
  • Andrzej Korycki i Dominika Żukowska,
  • Stare Dzwony,
  • Rosyjska Szanty Grupa "Łódź",
  • Jerzy Porębski,
  • Banana Boat,
  • Mietek Folk,
  • Orkiestra Samanta

      Mimo, że był to koncert przeglądowy to jednak podczas tego koncertu miało miejsce kilka niezwykłych wydarzeń, których można powiedzieć - zabrakło wcześniej. Do takich wydarzeń na pewno trzeba zaliczyć wykonanie premierowej piosenki "Łódki" przez duet Andrzeja Koryckiego i Dominikę Żukowską. Jak powiedział autor (Andrzej Korycki) - piosenkę tę napisał w listopadzie ub. roku na płytę, która miała być dołączona do kalendarza promującego budowę pierwszego w Polsce żaglowca dla niepełnosprawnych. Ta piękna piosenka tak przypadła do gustu publiczności, że została nagrodzona prawdziwą owacją. A mnie przeszło przez myśl, że Andrzej powinien był ją zgłosić na konkurs premier i wykonać na którymś z koncertów, bo jak żadna inna na tym festiwalu zasługiwała na nagrodę. No chyba, że był to celowy zabieg autora, który ma już na swoim koncie wiele nagród? Myślę jednak, że największą nagrodą była ta owacja po jej wysłuchaniu.
      Wielkim wydarzeniem podczas tego koncertu był oczywiście występ Chóru Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, a szczególnie piękne wykonanie wspólnie z Miszą z Rosyjskiej Grupy Szantowej rosyjskiej pieśni "Koń" tym razem nie jako "Moje Morze", a w oryginale. Po raz pierwszy też do chóru dołączył sam Komandor Mariusz Mięsikowski - v-ce rektor AMW aby wspólnie wykonać "Hiszpańskie Dziewczyny".
      Koncert Finałowy poprowadzili w tym roku członkowie zespołu Mietek Folk - Piotr Kowalewicz i Maciej Bajur, a od czasu do czasu pojawiał się też opowiadający dowcipy Waldek "DeGener" Iłowski. Nie był to najlepszy pomysł jak na ten koncert - owszem było śmiesznie, ale ten zestaw konferansjerski świetnie sprawdzał się na koncercie folkowym za to na finale niekoniecznie. Spotkałem się wprost z opinią, że na koncercie "zabrakło gospodarza" - i prawdopodobnie właśnie dlatego był to chyba pierwszy w historii festiwal, na koniec którego nie było tradycyjnego All Hands i wspólnego odśpiewania Pożegnania Liverpool'u.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/Shanties2014/Shanties2014R9/

________________
komentarz | mail


      Nagrody

 

Protokół z posiedzenia Jury
XXXIII Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Żeglarskiej Shanties w Krakowie


 
Podczas XXXIII Festiwalu Shanties 2014 zostały przyznane następujące nagrody i wyróżnienia:
 
  - Nagrodę Prezydenta Miasta Krakowa za debiut otrzymuje zespół Trzecia Miłość
  - Za autentyzm i wysoki poziom wykonania Nagrodę Prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego otrzymuje Męski Chór Szantowy Zawisza Czarny
  - Nagrodę za najlepszą piosenkę premierową przyznano Waldemarowi Krasowskiemu za "Dokąd dopłynę...."
  - Nagrodę Organizatorów Festiwalu Shanties 2014 im. Stana Hugilla za wierność szancie klasycznej otrzymuje zespół The Exmouth Shanty Men
  - Nagrodę im. Jerzego Fijki, "Galion 2014", dla najsympatyczniejszej wykonawczyni otrzymuje Dominika Żukowska
  - Nagrodę Krakowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego za największą przebytą liczbę mil morskich (w drodze na festiwal - przyp. redakcji) - Rosyjska Grupa Szantowa Łódź.
  - GRAND PRIX festiwalu Shanties 2014 zostało przyznane Jackowi Jakubowskiemu z chórem w tle za koncert "Tawerna pod starym Zawiasem"
  - Nagroda Publiczności - zespół Brasy.
  - Nagrodę przyznaną przez pana Jakuba Sepielaka, Komandora MKM Szkwał za działalność sceniczną oraz pozasceniczną i osobowość na polskiej scenie szantowej otrzymuje Jolanta "Skrzypaczka" Gacka.
  - Nagrodę "Krakowski Rejs Roku 2013" otrzymuje Stowarzyszenie Concept Sailing.

Na tym protokół zakończono i podpisano.

Kraków, Rotunda, dnia 23 lutego 2014

 


Poprzednia strona - "Shanties 2013"
Następna strona - "Shanties 2015"
Historia Krakowskich Festiwali "Shanties"
Główna strona festiwalu "Shanties"

Ostatnia modyfikacja: 21.02.2017, 20:31:35


Stronę przygotował Maciek Ślusarczyk © 2014
Specjalne podziękowania dla dziewczyn z biura festiwalowego, Jacka Jakubowskiego i Ryszarda Wąsowicza (Męski Chór Szantowy "Zawisza Czarny") za pomoc w zbieraniu materiałów do relacji i cenne uwagi, ... oraz jak zwykle dla mojej żony za cierpliwość i wyrozumiałość.
Komentarze i uwagi via e-mail.
 
© 1995-2018 Maciek Ślusarczyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.225 | powered by jPORTAL 2 & UserPatch | provided by webserwer.pl