Shanties
     Serwis istnieje od 1995 roku
Międzynarodowy
Festiwal
Piosenki
Żeglarskiej
w Krakowie
Strona główna Wiadomości    Historia        Galeria           Linki          Kontakt   
szukaj:
Menu główne
Strona główna
po Shanties 2014
przed Shanties 2014
Historia
Galeria
Wiadomości
Linki
Forum
Wyszukiwanie
Inne
działy artykułów
działy newsów
księga gości
poleć serwis innym
kontakt
logowanie
facebook
Linki
bannery

shanties.pl
 
Oficjalny serwis festiwalu Shanties
 
staryport.krakow.pl
 
szanty24.pl
 
rockszanty.pl
 
Szantymaniak
 
szanty.art.pl
 
winnegrono.krakow.pl
 
webserwer.pl
Historia Shanties

Osoby i instytucje zainteresowane wykorzystaniem treści znajdujących się na tych stronach proszone są o kontakt z autorem.

XXXI Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej
"Shanties 2012"


POLSKIE ŻAGLOWCE

 

      Rozpoczęła się czwarta dekada Krakowskich Festiwali Shanties - tym razem początek miał miejsce już 10 lutego podczas koncertu przedfestiwalowego dla dzieci, a główne koncerty festiwalowego maratonu, zgodnie z nowym zwyczajem zapoczątkowanym 2 lata temu, zaczęły się już w środę.
      Za temat festiwalu obrano "Polskie Żaglowce" i nie bez powodu, albowiem Polska - kraj z niewielkimi tradycjami morskimi w porównaniu do wielu innych nacji, posiada całkiem pokaźną flotę wielkich żaglowców i może dumnie prezentować się na międzynarodowych imprezach takich jak np. regaty The Tall Ships' Races i Zlot Wielkich Żaglowców. A już w 2013 roku gospodarzem wielkiego finału tej imprezy po raz kolejny będzie Polska, a dokładnie Szczecin. Z tej okazji podczas festiwalu promowany był Szczecin oraz prezentowane były polskie żaglowce, można było spotkać ich kapitanów i wygrać rejsy na nich. Główną okazją dla przyjęcia takiej tematyki akurat w tym roku stały się okrągłe rocznice podniesienia bandery na kilku naszych największych żaglowcach - ORP Iskra i STS Dar Młodzieży (30-lecie), STS Fryderyk Chopin (20-lecie), a w ub. roku SY Zawisza Czarny (50-lecie).
      Od strony programowej, założeniem organizatorów było wprowadzenie kilku nowości pokazujących, że festiwal jest jak żywy organizm - wciąż się rozwija i zmienia, poszukując formuły najlepiej dopasowanej do oczekiwań widzów. Koncerty odbywały się w dwóch salach koncertowych i na scenie tawerny. Podczas festiwalu uczczono 25-lecie powstania zespołu Packet, 20 rocznicę śmierci Stana Hugill'a i 20 lat koncertów dla dzieci.
      Festiwal obfitował też w interesujące wydarzenia i imprezy towarzyszące - warsztaty, wystawy, premiery wydawnicze, spotkania z kapitanami żaglowców, pokazy filmów, konkursy.


Aby nie błądzić po tej stronie - możesz wybrać to co Cię interesuje:


A oto jak wyglądały poszczególne koncerty


10.02.2012 r. - piątek

      Godzina 11:00 (Rotunda)
Koncert przedfestiwalowy dla dzieci - "Od kałuży do oceanu" - Klang


 

      Nietypowo, bo prawie dwa tygodnie przed oficjalnym rozpoczęciem tegorocznego festiwalu odbył się przedfestiwalowy koncert dla dzieci, wyreżyserowany i poprowadzony przez rzeszowski zespół Klang. Podczas koncertu dzieci poznawały tajniki morskiego rzemiosła bawiąc się, śpiewając, odpowiadając na zagadki i zdobywając przy tym słodkie nagrody. Zespół Klang od kilku już lat przygotowuje podobne koncerty i ma w swoim repertuarze szereg własnych i zapożyczonych dziecięcych "szantowych" hitów, ale nic nie przebiło ubiegłorocznego szlagieru - "Łazienka" ("Hymn higieniczny"), który na koniec koncertu poderwał całą widownię nie wyłączając jej dorosłej części, do wspólnego powtarzania:

Idziemy do łazienki, tam pianka tam bąbelki
Idziemy do łazienki, tam brud zanika wszelki
Idziemy do łazienki, tam wanny żywioł wielki
Idziemy do łazienki, tam statki tam muszelki
      Tym razem sala Rotundy nie wypełniła się tak tłumnie jak podczas poprzednich piątkowych przedpołudniowych koncertów dziecięcych, ale trudno powiedzieć czy ma to związek z faktem, że dotychczas koncerty te odbywały się w czasie festiwalu. Mimo wszystko pomysł z dodatkowym koncertem dla dzieci w piątek warto podtrzymywać, by uniknąć dantejskich scen jakie miały miejsce kilka lat temu, gdy mieliśmy tylko jeden koncert dla dzieci, a Rotunda pękała w szwach pod naporem tłumnie przybyłych całych rodzin z dziećmi.
Warto wspomnieć, że wizyta zespołu Klang w Krakowie stała się również okazją do fantastycznego wieczornego występu w Tawernie "Stary Port" - tym razem dla zdecydowanie dorosłej publiczności, co jednak nie przeszkadzało by wywołać entuzjastyczne reakcje przy wykonaniu w trakcie koncertu, a następnie na bis, wspomnianego już "Hymnu higienicznego".

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012D1/

________________
komentarz |


22.02.2012 r. - środa

      Godzina 19:00 (Rotunda)
Koncert - "Od Petersburga do Nowego Orleanu" - prowadzący: Jerzy Porębski


 

      Niezwykły koncert rozpoczął XXXI Festiwal Shanties - już sam jego tytuł sugerował dość zuchwały mariaż stylów zarówno w warstwie muzycznej jak i lirycznej. Wydawać by się mogło, że jedyną klamrą spinającą Sankt-Petersburg i Nowy Orlean, a zarazem utrzymującą związek z samym festiwalem jest dostęp obu tych miast do morza. Na pytanie czy ta eksperymentalna formuła się obroni nie trzeba było długo czekać. Okazało się bowiem, że fantastyczna, magiczna wręcz atmosfera jaka zapanowała podczas koncertu sprawiła, że wszyscy zapomnieli na chwilę gdzie się znajdują i ulegli czarowi przeplatających się i mieszających ballad Okudżawy, Wysockiego, Biczewskiej, dixielandowych standardów jazzowych i bluesowych oraz największych szlagierów piosenki żeglarskiej takich jak "Keja", "Cztery Piwka", "Shenandoah" czy wreszcie "Pożegnanie Liverpoolu" - kołysali się przy "Krakowskich Szantach" ("I znów przeminął rok"), "Bluesie o moim morzu" ("My jesteśmy łajbą, wy jesteście falą"), "Koniu" ("Мы пайдиом с конем") czy "Wieczorze na redzie" ("Прощай, любимый город") by za chwilę dać się ponieść brawurowym wykonaniom "When The Saints", "Jambalaya" czy "Starego dziadka". Zaskakująca była też rozpiętość wieku widowni - od 2 chyba do 92 lat, co nie przeszkadzało by słowa "A przecież mi żal" albo "Francois Villon" Okudżawy znali i śpiewali razem kilkulatek i pan, który mógłby być jego dziadkiem... I tak oto zaskakujący pomysł przerodził się we wspaniały wieczór poetycko-żeglarsko-jazzowy ukazując nowe oblicze festiwalu łączącego muzyczne nurty i poszukującego wspólnego mianownika dla tego wszystkiego, co żeglarzom w duszy gra.
     

 
W koncercie wystąpili:
  • Jerzy Porębski,
  • Andrzej Korycki,
  • Dominika Żukowska,
  • Old Metropolitan Band
 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012R0/

________________
komentarz |

 

      godz.22:00 (Tawerna "Stary Port")
Noc szantowa w Tawernie 

________________
komentarz |


23.02.2012 r. - czwartek

      Godzina 19:00 (Rotunda)
Koncert zespołu Packet i przyjaciół - "Fregata z Packet Line" - reżyseria i prowadzenie: Anna Peszkowska, Waldemar Mieczkowski


 

      Jubileusz 25-lecia legendy polskiej sceny szantowej - zespołu Packet stał się okazją do kolejnej okolicznościowej reaktywacji zespołu (poprzednia była rok temu z okazji XXX lecia Shanties) i zorganizowania koncertu poświęconego jego historii. Festiwalowe czwartki od wielu lat tradycyjnie należały do tzw. koncertów wspomnień, a prowadzący koncert Anna Peszkowska i Waldek Mieczkowski, przy aktywnej pomocy pozostałych członków zespołu, tradycji wspomnień uczynili zadość przypominając dzieje samych Packetów, festiwalu Shanties i przeróżnych formacji, które swe korzenie miały w zespole Packet. Koncert rozpoczął sztandarowy utwór zespołu ukazujący w pewnym sensie jego charakter - "Fregata z Packet Line". Jak wiadomo packety (packet ships - statki pocztowe) - w czasach wielkich żaglowców przewoziły ładunek najcenniejszy - informację. Dlatego należały do najdzielniejszych jednostek w marynarce każdego kraju - wychodziły w morze w każdą pogodę niezależnie od pory roku. Taka idea przyświecała twórcy zespołu - Mirosławowi Peszkowskiemu, by załoga Packetów była jak załogi dawnych packet ships - najdzielniesza, dlatego podstawowym założeniem było stworzenie zespołu rekrutującego się z autentycznych ludzi morza - ludzi, którzy podejmując się śpiewać o morzu, "będą wiedzieli o czym śpiewają" (w obecnym składzie doliczyłem się co najmniej 3 kapitanów). Pomysł okazał się trafiony w dziesiątkę - już po roku istnienia zespół zdobył Grand Prix festiwalu Shanties'88 i nagrał swoją debiutancką płytę (ja miałem kasetę, płyta ukazała się dużo później). Rok później zespół został rozwiązany, ale jego członkowie zaczęli współtworzyć kolejne muzyczne formacje nie rozstając się z morskim śpiewaniem. Utwory z płyty Packetów na stałe weszły do kanonu polskiej piosenki żeglarskiej i śpiewane były przy ogniskach od Tatr po Bałtyk i pod żaglami gdziekolwiek polska bandera docierała.

 
W koncercie wystąpili:
  • Packet,
  • Mirosław Peszkowski,
  • "Smugglers" (formacja w składzie: Andrzej Kadłubicki, Artur Wąsicki, Krzysztof Jurkiewicz, Grzegorz Tyszkiewicz, Waldemar Mieczkowski i Dorota Potoręcka)
  • Słodki Całus od Buby,
  • Grzegorz "GooRoo" Tyszkiewicz,
  • Aldek Długosz,
  • Regina Mostowa i Andrzej "Kadłubek" Kadłubicki,
  • Józef Elimer,
  • Jacek Jakubowski,
  • Gdańska Formacja Szntowa,
  • i na kkoniec jeszcze raz Packet

      Każdy prezentowany na scenie utwór miał swoją historię, każdy nawiązywał w jakiś sposób do historii zespołu i losów jego członków. Anna Peszkowska - autorka słów do większości piosenek Packetów, opowiadała nam te historie podczas gdy na dużym ekranie z lewej strony sali (szyja boli mnie do tej pory ) prezentowane były zdjęcia nawiązujące do tych opowieści - zdjęcia członków zespołu od dzieciństwa przez wspólne występy i imprezy, po współczesne czasy, życie rodzinne i zawodowe.
W trakcie koncertu prezentowali się też "przyjaciele" zespołu - formacje złożone głównie z członków załogi Packetów - solo i w różnych konfiguracjach.
Zaskoczył mnie skład Smugglersów, w którym zabrakło perkusji i basu Krzyśka "Jachu" Janiszewskiego. Nie zabrakło jednak wspomnienia o tych, którzy odeszli "na najwyższą reję" - Józku Kanieckim i Darku Ślewie "Stłukli". Przy okazji tych wspomnień "Kadłubek" opowiedział historyjkę o tym jak podczas jakiegoś spotkania z przyjaciółmi, doszedł do wniosku, że Pan Bóg zbiera tam na górze kolejną formację z członków Smugglersów - "zabrał skrzypka (Józka), zabrał wokalistę i gitarzystę (Stłuklę) - teraz chyba pora na flecistę", ale "Johnson" (Krzysiek Jurkiewicz) stwierdził - "Kadłub - ty tam się mylisz, fałszujesz, ciebie nie zabierze". Na co żona "Kadłubka" zwróciła się do męża - "Kochanie - no to Ty ćwicz!"
Słodki Całus od Buby, mimo, że szantowym zespołem nie jest, to wśród szantowej publiczności ma tylu miłośników, że ich "Raz do roku" cała sala śpiewała gromkim chórem.
Gdańska Formacja Szantowa (w tej formie też już nieistniejąca) przypomniała nam piosenki ś.p. "Sikora" (Janusza Sikorskiego) i "Jurkiela" (Krzyśka "Johnsona" Jurkiewicza), które autor niezawodnie opatrzył dowcipnymi komentarzami.
Kulminacją jubileuszu był wielki tort urodzinowy, szampan i chóralne "Sto lat" - w spontanicznym przyjęciu uczestniczyli zarówno członkowie zespołu, goście jak i widzowie, a tortu i szampana wystarczyło chyba dla wszystkich.

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012R1/

________________
komentarz |

 

      godz.22:00 (Tawerna "Stary Port")
Noc szantowa w Tawernie 

Jubileuszowy koncert miał swoją kontynuację, już zupełnie nieoficjalną, w Tawernie Żeglarskiej "Stary Port", gdzie na malutką scenę wcisnęła się cała kilkunastoosobowa załoga Packeta. Takiej atmosfery staroporotwe mury już dawno nie doświadczały. W doskonałej zabawie nie przeszkodziły nawet nieustanne problemy ze sprzętem nagłaśniającym.

________________
komentarz |


24.02.2012 r. - piątek

      Godzina 18:00 (Rotunda)
Koncert Piosenki Żeglarskiej - "Drogi za Horyzont" - reżyser i prowadzący: Mirosław Kowalewski


 

      Mirek Kowalewski obrał w tym roku za temat koncertu piosenki żeglarskiej - "Drogi za horyzont", nadając mu nieco głębszą treść i szersze znaczenie niż pierwsze - dosłowne skojarzenie przychodzące na myśl. Każdy bowiem ma jakieś horyzonty, za które wieść może wiele dróg. Już sama wędrówka może się odbywać na wiele różnych sposobów. O swoich horyzontach, wędrówce i drogach za horyzont opowiadali poszczególni wykonawcy tego koncertu w swoich 20-minutowych recitalach - czasem głośno, pełnią ekspresji (Mietek Folk, EKT), a czasem łagodnie i nostalgicznie (Andrzej Korycki, Grupa Trzymająca Ster).

 
W koncercie wystąpili:
  • Mietek Folk,
  • Happy Crew,
  • Grzegorz "GooRoo" Tyszkiewicz,
  • EKT Gdynia,
  • Andrzej Korycki i Dominika Żukowska,
  • Stara Kuźnia,
  • Grupa Trzymająca Ster,
  • Zejman i Garkumpel

      Na dobry początek sporą dawkę rozrywki zapewnił występ zespołu Mietek Folk - Wojtek "DeGener" Iłowski jak zwykle sypał ze sceny dowcipami, Maciek Bajur dokonywał ekwilibrystycznych wyczynów ze swoim basem, a Marcin Pachoł Pacholski przykuwał uwagę nie tylko mistrzowskimi solówkami, ale również nowym scenicznym image'em. Ich drogą za horyzont była bez wątpienia 16 godzinna jazda na festiwal busem z Olsztyna do Krakowa.
Śląski zespół Happy Crew po ubiegłorocznej nagrodzie za najlepszy debiut w tym roku już jako pełnoprawny uczestnik Shanties zaprezentował kilka autorskich i tradycyjnych utworów a cappella oraz jeden z pomocą gitary Andrzeja Koryckiego - "Tym co odpłynęli". Zespół wsparła wokalnie jego założycielka, opiekunka i szefowa - Ania Górecka.
Dla Grzegorza "GooRoo" Tyszkiewicza, droga za horyzont tym razem kojarzy się z odbytą niedawno podróżą przez Stany Zjednoczone w kabinie wielkiej ciężarówki wiozącej ponad 20 ton ładunku. Kierowca tego pojazdu - tytułowy Trucker - podczas kilkudniowych "przelotów" między wschodnim i zachodnim wybrzeżem, marzy by "kierownicę zamienić w koło sterowe".
Janek Wydra (zespół EKT Gdynia) w drodze na festiwal stracił głos, a po niedawnej śmierci Irka Wójcickiego "Messaliny" - drugiego wokalisty, mimo że mocno wspierany wokalnie przez wszystkich pozostałych muzyków, z wielkim wysiłkiem zaprezentował swój recital.
W krainę łagodności przenieśli nas Andrzej Korycki z Dominiką Żukowską, Stara Kuźnia zapewniła nieco rozrywki, a debiutująca w tym roku Grupa Trzymająca Ster pokazała bardzo dobry recital, ale o tym wiem już tylko z opowieści ponieważ Organizatorzy zaplanowali równolegle rozpoczęcie innego koncertu w odległym o prawie 2km (pieszo, bo samochodem to już 3) Klubie Studio.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012R2/

________________
komentarz |

 

      Godzina 20:00 (Klub "Studio")
Koncert Szanty & Rock - "To 24 był lutego" - prowadzący Maciek "Kudłaty" Bajur i Marcin "Pachoł" Pacholski (Mietek Folk)

      Pierwszy koncert w Klubie Studio i pierwsze wrażenie - co tu tak pusto? Przed sceną dosłownie garstka ludzi, siedzące miejsca w tyle też niezbyt okupowane, w barze może dwadzieścia osób... Dla mnie to pełne zaskoczenie, pamiętam bowiem lata gdy na tzw. "szantowiskach" czyli dawniejszych koncertach współczesnej piosenki żeglarskiej na Koronie, na Wiśle i w Rotundzie sale niemalże pękały w szwach, a tłumy pod sceną były trudne do opanowania. Tymczasem w doskonale nadającym się do dynamicznej zabawy wnętrzu Klubu Studio panuje względny spokój i tłumów jakoś nie widać. Być może zbyt wysoka cena biletu i przerwa po sesji zimowej spowodowały, że studenci z wielu okolicznych akademików nie przybyli zbyt licznie. Szkoda, bo niektóre występy dostarczały naprawdę mnóstwa gorącej, energetyzującej muzyki, co przy pogodzie panującej na zewnątrz było nie bez znaczenia.

 
W koncercie wystąpili:
  • Nor Folk,
  • Smugglers,
  • Mietek Folk,
  • Strefa Mocnych Wiatrów,
  • Orkiestra Samanta + Les Dieses (Francja)

      Koncert rozpoczął krakowski zespół Nor Folk jednym ze swoich przebojów pt. "Bunt" i jak się okazało, wraz z zaśpiewaną jeszcze na bis "Czarną Rafą", były to jedyne utwóry w recitalu Nor Folk o charakterze "zabawowym". Pozostałe - włącznie z premierowym ponad 10-minutowym kawałkiem (przydał by się tytuł...) były raczej do posłuchania w domu. A szkoda bo Nor Folk ma w swoim repertuarze kilka żwawych piosenek, którymi mógłby poderwać młodzież z widowni i przyciągnąć bliżej sceny do poskakania i dobrej zabawy. Kolejny wykonawca - Smugglers (tym razem w aktualnym oficjalnym składzie z Beatą Bartelik-Jakubowską i Krzyśkiem Janiszewskim "Jachu") wprowadził irlandzko-kaszubskie klimaty prezentując utwory własne i z repertuaru Krewnych i Znajomych Królika - wcześniejszego "macierzystego" zespołu Beaty. Jednak to dopiero pirackie opowieści w wykonaniu grupy Mietek Folk rozruszały publiczność i poderwały do zabawy przed sceną. Występ "Mietków" urozmaicały dowcipy opowiadane jak zwykle przez Waldka "DeGenera" Iłowskiego i muzyczne żarty-cytaty nawiązujące do znanych przebojów Whitney Houston. Ogromne wrażenie zrobił na mnie występ Strefy Mocnych Wiatrów - zespołu, którego nie udało mi się zobaczyć w ub. roku (z powodu nakładającej się jubileuszowej Opery Szantowej "Shenendoah"), a którego ostry rockowy styl dryfujący wyraźnie w kierunku metalu jeszcze bardziej rozgrzał atmosferę pod sceną. Na koniec zaprezentował się projekt Odyseja czyli połączone siły zespołów - wrocławskiej Orkiestry Samanta i francuskiego Les Dieses. Wspólne projekty tych dwóch zespołów mają już swoją kilkuletnią historię więc ich tegoroczny wspólny występ na Shanties nie był specjalnym zaskoczeniem. Natomiast rozczarował mnie ich premierowy utwór - "Kapitan Borchardt", poświęcony najnowszemu (i zarazem najstarszemu) żaglowcowi pod polską banderą, o tym właśnie imieniu.
      Na koniec jeszcze jedno wrażenie z koncertu w Klubie Studio (tego i dwóch kolejnych) - wrażenie, które od samego początku mnie nie odstępowało, a które podzielał później każdy z kim o tym rozmawiałem. Chodzi o nagłośnienie - było rewelacyjne. Nie wiem czy to akustycy czy sprzęt czy też wnętrze Klubu Studio, a być może wszystko razem powodowało, że w każdym utworze, każdy instrument, każdy dźwięk, każde słowo, nawet szeptane do mikrofonu, słychać było wyraźnie, czysto i dokładnie tak jak by się tego spodziewał umiarkowanie wrażliwy na dźwięki odbiorca - wreszcie dowiedziałem się o czym śpiewa (szepcze) Bartek (Nor Folk) w "Modlitwie". Za każdym razem po przejściu z Rotundy do Studio była to niezwykle miła dla ucha odmiana.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012S1/

________________
komentarz |

 

      Godzina 23:00 (Rotunda)
Koncert Pieśni Kubryku - "Wesołe Życie w Sailor Town" - reżyseria i prowadzenie Jaolanta i Sławomir Klupś, Marek Szurawski

      Piątkowy nocny koncert był z założenia koncertem dla dorosłych - oczywiście z lekkim przymrużeniem oka, przywołującym atmosferę i ukazującym najskrytsze tajemnice dzielnicy portowej - nie jakiejś konkretnej - właściwie każdej. Nie mogło więc zabraknąć "portowych panien" (te nasze były chyba nazbyt urodziwe jak na tanie portowe dziewki ) przechadzających się "mrocznymi alejkami" pod sceną i na niej, wśród "prawdziwych wilków morskich" prezentujących swoje morskie opowieści, a może tylko fantazje snute w pijanym widzie... Nie mogło też zabraknąć "piratów i marynarzy" szukających tanich uciech i chwilowej ucieczki od szarej, monotonnej codzienności wielotygodniowych rejsów.

 
W koncercie wystąpili:
  • Majtki Bosmana,
  • Klang,
  • Stare Dzwonnice,
  • Stare Dzwony,
  • Atlantyda,
  • Banana Boat

Dublin-Molly-Malone
Molly Malone - Dublin,
fot. Nol Aders,
źródło: wikipedia.org
      Podczas koncertu zaprezentował się drugi tegoroczny "debiutant" - zespół Majtki Bosmana, choć de facto debiut na głównej scenie Shanties mają oni już dawno za sobą ponieważ miał on miejsce 2 lata temu. Jednak formuła Przeglądu Konkursowego i następnie oceny debiutantów przez Jury nakazuje tak właśnie określać zespoły zakwalifikowane do występu na Shanties dzięki zwycięstwu w styczniowym Przeglądzie Konkursowym. Zespół zaprezentował między innymi znany już z Przeglądów utwór-zagadkę pt. "Lista Szanciarzy", w którym uwiecznione zostały nazwy aż 22 wykonawców znanych z polskiej sceny szantowej. Nasze ukochane Stare Dzwonnice sparafrazowały "Panienki z St Johns i St Pierre" Jurka Porębskiego, robiąc z nich hymn pochwalny ku czci autora i zaśpiewały własną - satyryczno-optymistyczną wersję historii Molly Malone, według której Molly Malone (po naszemu Molly Melonik) nie dokonała żywota w gorączce i biedzie jak głosi legenda, ale założyła własny sklep z kapeluszami i żyła długo w dobrobycie.
Stare Dzwony w "stylowych" kapeluszach od Molly Melonik również wprowadziły sporo humoru do swojego recitalu, a prym jak zwykle wiódł Jurek Porębski, który zmieniając na poczekaniu tekst "Barmanki z Vancouver" zaśpiewał do kokietującej go "barmanki":

I kiedy ona wzrokiem mnie muśnie,
A Helenka pozwoli,
Położę forsę na jej biuście
I będę sobie swawolił...
Podczas tego koncertu nie mogło oczywiście zabraknąć niekwestionowanych mistrzów szanty rozrywkowej, a może rozrywki szantowej - zespołu Banana Boat. Jak ogromną popularnością cieszy się ta piątka młodych jeszcze facetów świadczyć może podwójne wywołanie do bisów i tegoroczny laur w postaci Nagrody Publiczności.
Koncert zakończył się przed godziną drugą w nocy wspólnym odśpiewaniem "Pożegnania Liverpoolu" przez wszystkich wykonawców i całkiem jeszcze liczną jak na tę porę publiczność.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012R3/

________________
komentarz |

 

      godz.22:00 (Tawerna "Stary Port")
Noc szantowa w Tawernie 

________________
komentarz |


25.02.2012 r. - sobota

      Godzina 12:00 (Klub "Studio")
Koncert dla dzieci - "Zejmankowe oceany marzeń" - reżyseria: Mirosław Kowalewski i Zbyszek Murawski


 

      W tym roku koncert dziecięcy obchodził swój własny jubileusz - 20 lecie koncertów dla dzieci na Shanties. Trzeba bowiem podkreślić, że krakowski festiwal był prekursorem szantowych imprez dla dzieci, a Mirek Kowalewski "Koval" pierwszym autorem piosenek o tematyce żeglarskiej dedykowanych najmłodszej publiczności. Wiele z nich weszło później do kanonu polskiej piosenki żeglarskiej i jest śpiewana nie tylko przez dzieci, inne z kolei oprócz "grzecznych" wersji dla dzieci zaistniały również w wersjach "niegrzecznych" - tylko dla dorosłych.
Podczas koncertu, na scenę zostali zaproszeni wraz z dziećmi ci rodzice, którzy 20 lat temu sami byli dziećmi i bawili się na pierwszym dziecięcym koncercie. Ja mam już dziecko trochę za stare na koncert dziecięcy, ale nie zapomnę tego pierwszego koncertu w hali Korony, kiedy to dwaj "groźni ochroniarze" - Paweł Radecki, szef ochrony całej imprezy i ja, zajmujący się wówczas ochroną sali i bocznymi bramkami dla wykonawców - zabawialiśmy się w najlepsze na jaskółkach Korony klaszcząc i podrygując do Zejmanowych szlagierów:

Bum, cyk, cyk i binga, binga
Nie ma to jak los Wikinga
Gdy z kumplami nałogowo
Zwiedza sobie świat zbiorowo...
Podczas recitalu, zespół Zejman i Garkumpel przypomniał większość swoich najpopularniejszych przebojów, reklamując jednocześnie niedawno wydaną w formie płyty CD reedycję pierwszych dwóch kaset zespołu, dedykowanych najmłodszej publiczności. Swoją inaugurację miała też strona www dedykowana wyłącznie najmłodszym.


 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012S2/


 

      Godzina 17:00 (Klub "Studio")
Koncert piosenki żeglarskiej i turystycznej - "Rzeki to idące drogi" - reżyseria: Krzysztof Jurkiewicz

      Największą nowością i zarazem eksperymentem tegorocznych Shanties był niewątpliwie koncert piosenki żeglarskiej i turystycznej wprowadzający motyw wędrówki jako element łączący te na pozór różne nurty. Pomysł zrodził się z obserwacji dość powszechnego zjawiska objawiającego się tym, że na żaglowcach i jachtach śpiewający żeglarze często zamiast piosenek żeglarskich wolą śpiewać poezję, piosenki turystyczne, śpiewać o wędrówce i o górach ("...a góry nade mną jak niebo, a niebo nade mną jak góry..."), za to w górskich schroniskach i przy ogniskach na turystycznym szlaku bardzo często można usłyszeć piosenkę tzw. żeglarską ("...cztery piwka na stół...") i szanty ("Hiszpańskie dziewczyny"). Jak słusznie zauważyła Agnieszka Krajewska - Dyrektor Programowy Festiwalu - wynika to przede wszystkim z wspólnej potrzeby ludzi podejmujących tę wędrówkę. Niezależnie od tego czy idą w góry czy płyną "na koniec świata", łączy ich podobna potrzeba swego rodzaju aktywności, zmiany, odskoczni od codzienności. Piosenka żeglarska i turystyczna mają więc z sobą wiele wspólnego, wyrażając tęsknotę i będąc zarazem odpowiedzią na tę potrzebę.
Koncert w Klubie Studio przyciągnął ogromne rzesze publiczności, tak że sala wypełniła się po brzegi. To znak, że eksperyment najprawdopodobniej trafił doskonale w potrzeby tych wszystkich, których łączy pasja wędrowania i o wędrowaniu śpiewania.

 
W koncercie wystąpili:
  • EKT Gdynia,
  • Waldek Mieczkowski,
  • Formacja,
  • Siudma Góra,
  • oJ taM,
  • Słodki Całus od Buby,
  • Klang,
  • Mirek Koval Kowalewski,
  • Wolna Grupa Bukowina
  • Tony Milner (Irlandia)

      Recital zespołu EKT Gdynia nie należał do udanych i był na początku sporym "zgrzytem", ale później było już znacznie lepiej. Waldek Mieczkowski - śpiewający kapitan, stworzył ad hoc zespół, w którym pojawili się: córka - Martyna w roli chórku, Jola Gacka "Skrzypaczka", Jacek Jakubowski (akordeon - m.in. w Formacji), Marcin Ritter (basista EKT) i Krzysztof Kowalewski (gitarzysta EKT), a zaczął swój recital "Modlitwą Wędrownego Grajka" Jana Kasprowicza. Na koniec zaś zaprezentował trochę z przymrużeniem oka, jedną ze swoich ulubionych piosenek czyli "słynny niebieski sztormiak przeciwdeszczowy" pewnego "znanego kanadyjskiego szantymena" - czyli oczywiście "Słynny niebieski prochowiec" Leonarda Cohena w tłumaczeniu Macieja Zębatego. Formacja z Gdańska pozostała przy swoim tradycyjnym repertuarze o tematyce morskiej, zapożyczając jedynie "Brzeg Tarworthy" od Krewnych i Znajomych Królika. Podczas koncertu zaprezentowali też premierowy utwór "Manhattan" traktujący o rejsie - nawiasem mówiąc jedynym na jakim dotychczas był ich basista, a już jest o nim piosenka. Utwór na tyle przypadł do gustu festiwalowemu jury, że ostatecznie jego autor - Krzysztof "Johnson" Jurkiewicz, otrzymał za niego Nagrodę Miesięcznika Żagle im. Tomka Opoki. Siudma Góra (to nie błąd ortograficzny!) z Katowic wprowadziła nas w piękną nostalgiczną atmosferę podbijając serca publiczności wirtuozowskimi solówkami trąbki, gitary i skrzypiec. Niezwykle entuzjastycznie przyjęty został zespół oJ taM - trzeci i ostatni debiutant tegorocznych Shanties, co jest o tyle miłe i zaskakujące, że publiczność na tym koncercie stanowili w dużej mierze ludzie, którzy przyszli by posłuchać i zobaczyć przede wszystkim gwiazdę wieczoru czyli Wolną Grupę Bukowina. Okazuje się, że twórczość oJ taM-ków znajduje uznanie w znacznie szerszym gronie odbiorców niż tylko żeglarze i miłośnicy piosenki żeglarskiej. Rzeszowski zespół Klang jak zwykle dostarczył swoim recitalem trochę rozrywki i humoru, a Mirek "Koval" Kowalewski przy okazji swojego recitalu opowiedział anegdotę o rejsie "szantymenów" na Zawiszy wokół Hornu, podczas którego nie zaśpiewano ani jednej szanty - tylko piosenki górskie, turystyczne i poetyckie.
I wreszcie nastąpiła chwila wyczekiwana przez większość tłumnie zgromadzonych w Klubie Studio widzów - na scenie pojawiła się Wolna Grupa Bukowina wprowadzając nastrój nostalgii, tęsknoty i łagodności. Podczas przepięknego recitalu nie mogło oczywiście zabraknąć piosenek najpopularniejszych na szlakach, w schroniskach, pod namiotami, na pokładach i przy ogniskach - "Majster Bieda", "Chodzą Ulicami Ludzie", "Rzeka" (zaśpiewana wspólnie z "Kovalem"), czy "Sielanka o Domu" (zaśpiewana z Tonym Milnerem). I mimo, że Wolna Grupa Bukowina jest ikoną polskiej piosenki turystycznej, to o tym jak blisko jest ich wrażliwości do wrażliwości żeglarzy niech świadczy fakt, że zaprosili oni gościa - Irlandczyka z Cork - Tony'ego Milnera, którego poznali gdy śpiewał w irlandzkim pubie. A jego śpiew tak ich urzekł, że się zaprzyjaźnili i obecnie nawet razem śpiewają. Tony Milner wykonał kilka tradycyjnych utworów irlandzkich, znanych doskonale szantowej publiczności - ot choćby "Fiddlers Green". Występ Wolnej Grupy Bukowina tak wszystkim przypadł do gustu, ze nie wypuszczono zespołu bez dwóch bisów, a koncert skończył się z ponad godzinnym opóźnieniem.

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012S3/

________________
komentarz |

 

      Godzina 22:00 (Rotunda)
Koncert - "Sail Szczecin"

      W sobotnią noc krakowska Rotunda przeniosła się do Szczecina. Przeniosły nas tam cztery urocze damy, z pewnością nie bez udziału magii (a więc po trosze również czarownice) - szczecińskie Stare Dzwonnice (od lewej... naszej lewej: Mira Urbaniak, Monika Szwaja, Anna Łaszewska i Katarzyna Wolnik-Sayna). Koncert poświęcony był bowiem Operacji Żagiel (The Tall Ships' Races) 2013 połączonej ze zlotem żaglowców, którego organizatorem i gospodarzem w 2013 roku już po raz drugi został właśnie Szczecin (pierwszy raz był w 2007 roku, przy czym impreza był podzielona na część bałtycką i śródziemnomorską - w przyszłym roku Szczecin organizuje finał regat "niepodzielnie"). Podczas całego koncertu, na wielkim ekranie z lewej strony sali, prezentowany był film dokumentalny ukazujący przebieg finału The Tall Ships' Races 2007 w Szczecinie - zlot żaglowców, paradę załóg, nabożeństwo ekumeniczne, wywiady z członkami międzynarodowych załóg, koncerty, zabawy, sztuczne ognie i mnóstwo innych atrakcji. Szczecińska impreza była wielkim sukcesem - przyciągnęła ponad 2 mln. ludzi - uczestników imprezy i turystów, którzy zostawili w Szczecinie ponad 250 mln. zł. Ogromny udział w tym sukcesie miała właśnie Mira Urbaniak - osoba o niezwykłej osobowości, emanująca energią i dobrym humorem, dziennikarka i żeglarka, członek Bractwa Kaphornowców i Bractwa Zawiszaków, pracownik Biura do Spraw Morskich Urzędu Miasta Szczecin.

 
W koncercie wystąpili:
  • Stare Dzwonnice,
  • Jerzy Porębski,
  • Stary Szmugler,
  • Qftry,
  • Dair,
  • Andrzej Mendygrał i Stare Dzwonnice,
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Orkiestra Samanta i Les Dieses,
  • Mirosław Koval Kowalewski i Stare Dzwonnice,
  • Andrzej Korycki,
  • Prawdziwe Perły,
  • Banana Boat

      Koncert był muzyczną promocją przyszłorocznej imprezy - początek koncertu należał więc do wykonawców ze Szczecina i okolic - Stare Dzwonnice, Jerzy Porębski ("Old Poręba z wysp"), Stary Szmugler, Qftry, Dair i wreszcie słynny kapitan Oceanii, autor wielu najpopularniejszych tłumaczeń znanych szant i pieśni morskich oraz autor licznych wierszy i fraszek o bardzo szeroko pojętej tematyce morskiej - Andrzej Mendygrał.
Koncert utrzymany był w rozrywkowej, czasem wręcz kabaretowej formule dzięki czemu np. zespół Qftry, znany krakowskiej publiczności niemal wyłącznie z repertuaru klasycznego, mógł zaprezentować się w zupełnie odmiennym repertuarze - rozrywkowym, a nawet wodewilowym. Oglądając przez lata na krakowskich festiwalach zespół Qftry śpiewający wyłącznie szanty klasyczne spodziewałem się, że mogą oni mieć w swoim repertuarze utwory i aranżacje zupełnie odmiennych gatunków, bowiem wokalny potencjał tego zespołu jest ogromny. Ale wierność formule koncertów szaty klasycznej, do jakich byli zwykle zapraszani oraz wielokrotne zdobycie nagrody im. Stana Hugill'a za wierność szancie klasycznej mobilizowały i motywowały zespół do prezentacji wyłącznie klasycznego repertuaru. Dlatego chciałbym tu wyrazić moje wielkie uznanie dla zespołu Qftry, który w przeciwieństwie do kilku innych nie mniej utytułowanych wykonawców, nigdy dotąd nie uległ pokusie prezentacji swoich szerokich możliwości muzycznych w koncertach szanty klasycznej, pozostając do końca wiernym formule tych koncertów, a prezentację swoich niezwykłych walorów wokalnych w dziedzinie innych gatunków muzyki zostawiali na taki właśnie koncert jak ten. Panowie - "Wielki Szacun" za to co pokazaliście, czy raczej uzmysłowiliście, tym jednym swoim recitalem.
Zespół Dair (irl. dąb) zaprezentował bardzo przyjemny recital utrzymany w klimacie irlandzkich ballad, Ryczące Dwudziestki uczyniły ukłon w stronę Andrzeja Mendygrała i zapewne większy w stronę publiczności wykonując największy szantowy hit - "Hiszpańskie Dziewczyny", a Orkiestra Samanta z Les Dieses, po długim ustawianiu się i podłączaniu, zaprezentowała m.in. swoją tegoroczną premierę pt. "Kapitan Borchardt". Najwięcej śmiechu dostarczył chyba wspólny występ Starych Dzwonnic z Mirkiem Kowalewskim w roli rosyjskiego cara Piotra III, podczas krótkiego bloku poświęconego najsłynniejszej (choć raczej w niezbyt pozytywnym tego słowa znaczeniu) Szczeciniance - carycy Katarzynie II Wielkiej (właściwie Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst). W klimacie rosyjskim pozostał jeszcze przez chwilę Andrzej Korycki śpiewając m.in. przepiękną rosyjską balladę "Brygantyna" ("Бригантина поднимает паруса") w tłumaczeniu Szczecinianki, a jakże - Moniki Szwai. Prawdziwe Perły znane z satyrycznych komentarzy i zapowiedzi w wykonaniu Michała "Doktora" Gramatyki i tym razem rozbawiły publiczność m.in. relacją z niezbyt udanych warsztatów tekściarskich. Na koniec, prawie o drugiej w nocy, sceną zawładnęło niepodzielnie pięciu młodych, przystojnych i utalentowanych chłopaków czyli Banana Boat. Przy okazji ich występu najbardziej zaskakujące było to, że do pomocy przy pompowaniu zęzy, mimo zupełnie niedorzecznej pory, na scenę wskoczyła grupka dzieciaków. "Banany" zaprezentowały premierową na Shanties piękną i smutną zarazem francuską pieśń opowiadającą o pięknej femme fatale Izabeli i niebezpieczeństwach nurkowania po perły dla ukochanej. Koncert zakończyło dość nietypowe acz bardzo urokliwe "All Hands", którym było wspólne wykonanie jeszcze raz rosyjskiej ballady "Brygantyna".

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012R4/

________________
komentarz |

 

      godz.22:00 (Tawerna "Stary Port")
Noc szantowa w Tawernie 

________________
komentarz |


26.02.2012 r. - niedziela

      Godzina 12:00 (Rotunda)
Koncert szanty klasycznej poświęcony Stanowi Hugillowi w 20 rocznicę śmierci - "Ostatni Szantymen" - reżyser: Marek Szurawski


 

      Po dwóch latach przyzwyczajania krakowskiej publiczności do niedzielnych koncertów szanty klasycznej w samo południe, można uznać, że koneserzy tego nurtu zaakceptowali porę i tym razem tłumnie przybyli na niedzielny koncert, wypełniając Rotundę po brzegi. Koncert poświęcony był Stanowi Hugill'owi - ostatniemu prawdziwemu szantymenowi, który śpiewał szanty na wielkich żaglowcach, a w tym roku obchodzimy 20 rocznicę jego śmierci. Podczas koncertu Marek Szurawski wspominał epizody z różnych spotkań ze Stanem i jego występów m.in. na Shanties. Wykonawcy również dzielili się swoimi refleksjami związanymi ze Stanem Hugill'em, a Ci, którzy mieli okazję i zaszczyt go poznać, również swoimi wspomnieniami o Stanie. Najważniejszym wydarzeniem, o którym opowiedział Marek, był 70 stronicowy list napisany tuż przed śmiercią przez Stana Hugill'a do Marka Szurawskiego. List ten stał się inspiracją do nagrania dwupłytowego albumu CD audio - przetłumaczony i przeczytany przez Marka, uzupełniony został unikalnymi nagraniami głosu Stana Hugill'a i obecnie album ten można kupić na stronie fundacji Ecce Homo XXI.

 
W koncercie wystąpili:
  • North Cape,
  • Brasy,
  • Prawdziwe Perły,
  • Stare Dzwony,
  • Chris Ricketts,
  • Pat Sheridan,
  • Ryczące Dwudziestki,
  • Qftry,
  • Cztery Refy

      Niespodzianką był dla mnie występ zespołu North Cape, którego na Shanties nie widzieliśmy chyba 12 lat. Zespół zaprezentował bardzo zróżnicowany repertuar śpiewany wyłącznie a cappella pozwalając sobie nawet na drobny żart muzyczny - "szantę" opowiadającą o bitwie pod Grunwaldem na melodię "24 lutego" z tradycyjnym refrenem, ale o jakże innej wymowie w tym nowym kontekście. Brasy tradycyjnie z klasycznym repertuarem wystąpiły same i z towarzyszeniem Pata Sheridan'a. Prawdziwe Perły z klasyki wybrały m.in. "Maringo", "Rio Grand" i słynną "pieśń o łotrze" - zaczynającą się od słów "What shell we do with a drunken sailor...". Występ "Pereł" wprowadził niezbędną dawkę humoru i rozrywki do tego, w sumie dość smutnego, koncertu. Chris Ricketts wystąpił początkowo w duecie z Jolą "Skrzypaczką", następnie dołączył do nich Pat Sheridan i wreszcie Andrzej Korycki z Dominiką do wspólnego wykonania przecudnej interpretacji pieśni "Shanandoah". Pat Sheridan w swoim recitalu zachwycił mnie głębokim głosem i pełnymi uczucia interpretacjami tradycyjnych pieśni morskich - m.in. "Whisky Johny" (tzw. walking shanty śpiewana podczas przeciągania ciężkich lin wzdłuż pokładu), "Hundred Years Ago" czy "Rolling Home". Qftry tym razem w repertuarze klasycznym zaśpiewały m.in. "Cheely Man" i "Pay my money down" co przetłumaczyli jako "oddawaj kasę ty...". Ryczące Dwudziestki nie zaśpiewały ani jednej klasycznej szanty, ale wykonały a cappella kilka piosenek autorskich stylizowanych na szanty oraz jedną starą bretońską pieśń pogrzebową ("Trimartolot"). Cztery Refy zaczęły swój recital od jedynej chyba "szanty" przetłumaczonej z języka polskiego na angielski - "Kabestan" (jest to pieśń napisana przez Adama Jaskierskiego, stylizowana na szantę kabestanową, a przekładu dokonał wybitny skrzypek, badacz i propagator kultury marynistycznej na świecie - Simon Spalding). Zaprezentowali też wykonywaną w Krakowie po raz pierwszy, mniej popularną wersję pieśni "Mr. Stormalong", a wraz Chrisem Ricketts'em - "South Australia". Bardzo miłym zjawiskiem podczas tego koncertu było wzajemne uzupełnianie się artystów na scenie - przy okazji różnych utworów pojawiali się różni dodatkowi ludzie by dołożyć coś od siebie do danej interpretacji przez co pieśni brzmiały ciekawiej, a ich wykonanie nabierało niepowtarzalnego charakteru. Wymagało to jednak sporo czujności od akustyków, którym w tym roku szło wyjątkowo "pod górkę". Koncert zakończył się chóralnym odśpiewaniem (All Hands) "Rzuć Ją Johny, Rzuć Ją" / "Leave Her Johny, Leave Her".

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012R5/

________________
komentarz |

 

      Godzina 17:00 (Rotunda)
Koncert finałowy - "Polskie Żaglowce" - reżyseria: Waldemar Mieczkowski

      Koncert finałowy to zwykle podsumowanie festiwalu, rozdanie nagród, ostatnie recitale wybranych wykonawców ukazujące możliwie szeroko rozmaite style i gatunki przedstawiane podczas całego festiwalu oraz specjalne wydarzenia i niespodzianki zarezerwowane wyłącznie na ten właśnie koncert. Tak było i w tym roku - zaraz po recitalu Atlantydy odczytano werdyktu jury festiwalowego i nastąpiło rozdanie nagród. Oprócz zwykłych nagród przyznanych przez Jury, wręczono również nagrodę publiczności, nagrodę za Krakowski Rejs Roku oraz specjalne nagrody dla kapitanów i komendantów polskich żaglowców przybyłych do Krakowa specjalnie z okazji tegorocznego festiwalu Shanties. Należy podkreślić, że to chyba pierwszy taki przypadek w historii by prawie wszyscy kapitanowie i komendanci największych polskich żaglowców - Daru Młodzieży, Iskry, Pogorii, Zawiszy, Chopina, Kapitana Głowackiego i Kapitana Borchardta - spotkali się w jednym miejscu i czasie i to w dodatku 600 km od morza. Niektórzy z kapitanów byli w Krakowie po raz pierwszy w życiu, spotkanie niektórych z nich na żywo poza ich macierzystymi jednostkami graniczy niemal z cudem. Tymczasem Organizatorom festiwalu udało się to, co innym wydawać by się mogło niemożliwe. Ponoć niebagatelny udział w tym przedsięwzięciu miała Mira Urbaniak - animatorka i współorganizatorka szczecińskich finałów The Tall Ships' Races w latach 2007 i 2013.
      Jeśli chodzi o stronę muzyczną, to bez wątpienia największym i najgoręcej przyjętym wydarzeniem tego koncertu, a kto wie czy nie całego festiwalu, był występ Chóru Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni pod kierownictwem Małgorzaty Rolak. Krakowska publiczność nagrodziła występ młodych chórzystów - kadetów AMW owacją na stojąco i nie wypuściła ich ze sceny bez bisu. Bez wątpienia współautorką sukcesu i tak gorącego przyjęcia ich recitalu była pani dyrygent, której dowcipne i pełne uroku zapowiedzi i takież prowadzenie występu urzekły krakowską publiczność. Na uwagę zasługuje również fakt, że podczas występu chóru na widowni zaległa całkowita cisza, jako że chór występował bez nagłośnienia - wrażenie było oszałamiające.

 
W koncercie wystąpili:
  • Atlantyda,
  • Stare Dzwonnice,
  • Chris Ricketts,
  • Pat Sheridan (+ Brasy),
  • Stare Dzwony,
  • Cztery Refy,
  • Chór Akademii Marynarki Wojennej,
  • Orkiestra Samanta,
  • Les Dieses,
  • Waldemar Mieczkowski,
  • Ryczące Dwudziestki

      Z uwagi na to, że od strony muzycznej większość recitali podczas koncertu finałowego była już raczej powtórką wcześniejszych występów, to wspomnę tu tylko o jednym, który wyróżniał się nieco na tle pozostałych. Chodzi o zespół Cztery Refy, który postarał się by możliwie najlepiej oddać tematykę tego koncertu w prezentowanych utworach. Niestety zespół nie ma w swoim repertuarze piosenek o polskich żaglowcach dlatego na początek przypomniał starą piosenkę o pierwszym polskim żaglowcu okresu międzywojennego - kolebce nawigatorów - STS Lwów, a następnie kilka pieśni o innych żaglowcach - "Grand Coureur", "Ebenezer" czy "Cumberland". Na koniec zespół wykonał utwór "Wypij za mnie łyk", dedykowany Stanowi Hugill'owi w 20 rocznicę jego śmierci - utwór, którego nie udało im się zmieścić w poprzednim koncercie.
      Koncert finałowy zamykała tradycyjnie prezentacja Kierownictwa i Organizatorów festiwalu oraz wspólne odśpiewanie "Pożegnania Liverpool'u" , a impreza przeniosła się do Tawerny "Stary Port".

 

więcej zdjęć z tego koncertu znajduje się pod adresem:
http://picasaweb.google.com/shanties2012/Shanties2012R6/


 

________________
komentarz |

 

      godz.22:00 (Tawerna "Stary Port")
Noc szantowa w Tawernie 

________________
komentarz |


27.02.2012 r. - poniedziałek

      Godzina 20:00 (Tawerna "Stary Port")
Koncert - Pat Sheridan i Chris Ricketts


 

      Poniedziałkowy koncert w Starym Porcie stał się już tradycją festiwalu Shanties, chociaż dotychczasowe doświadczenia pokazały, że publiczność krakowska wybiera sobie kogo będzie oglądać, a kogo nie według sobie tylko znanych kryteriów. I tak np. zespół Groms Plass, mający stałe grono fanów w Krakowie, przyciąga co dwa lata do Starego Portu całe rzesze widzów, a np. śpiewający prawdziwe szanty Chris Ricketts i Pat Sheridan - nazwany nawet przez Marka Szurawskiego następcą Johnny'ego Collins'a i Stana Hugill'a - są w stanie zainteresować najwyżej kilkanaście osób. Jestem pełen podziwu i wdzięczności dla tych dwóch wspaniałych szantymenów, za to że zechcieli wyjść na scenę i rozpocząć koncert dla 6 osób, w tym 4 przypadkowych Włochów, a następnie kontynuować go przez 2 godziny non stop dla najwyżej 17 osób. Z jednej strony więc wyobrażam sobie jakie to musiało być przykre dla Pata i Chrisa, którzy przylecieli kawał świata na występy w Polsce, a tu w Krakowie, na pożegnanie prawie nikt ich nie chciał słuchać. A z drugiej strony cieszę się, że mogłem uczestniczyć w niemal prywatnym recitalu obu panów. Pat Sheridan, nie zrażony niską frekwencją, opowiadał o każdej śpiewanej szancie i pieśni kubryku niezwykłe historie, snuł opowieści o pracy jaka była wykonywana przy poszczególnych pieśniach, a nawet prezentował jak dla wykonania różnych prac zmieniała się ta sama szanta. Chris Ricketts prezentował zarówno tradycyjne szanty i pieśni kubryku jak i współczesne piosenki w swojej oryginalnej interpretacji. Obaj panowie uzupełniali się wzajemnie w partiach chóralnych i refrenach.
      Niestety koncert okazał się porażką organizacyjną. Z sali koncertowej Tawerny zniknęła większość stołów więc nawet gdyby się trafili jacyś przypadkowi widzowie to i tak nie mieliby gdzie usiąść. Pat Sheridan stwierdził, że dowiedział się o swoim występie na krótko przed nim, a w żadnych materiałach ani na stronach internetowych nie było wzmianki o jego występie. W rzeczywistości pomysł ten zrodził się dzień wcześniej gdy okazało się, że Pat zostaje w Krakowie do poniedziałku. Na stronie www "Starego Portu" i w drukowanym programie festiwalu pojawiła się wprawdzie informacja o recitalu Chrisa, ale mam wrażenie, że była ona tak trudnoosiągalna, że prawie nikt jej nie zauważył. Podobnie zresztą wyglądał poniedziałkowy koncert 3 lata temu. Pozostaje mieć nadzieję, że Organizatorzy z tych sytuacji wyciągną jakieś wnioski i w przyszłości zapewnią takim koncertom lepszy rozgłos, zwłaszcza gdy nie będą to sławy występujące głównie dla swoich licznych fanklubów.

________________
komentarz |


      Podsumowanie | ogólne | imprezy towarzyszące |

 

      Jak na festiwal rozpoczynający kolejną dekadę festiwali to trzeba przyznać, że Shanties 2012 był nieco prekursorski i momentami odróżniający się od dotychczasowych festiwali, obfitujący w kilka nowych, ciekawych pomysłów. Dawno temu taką prekursorską zmianą w programie było wprowadzenie tzw. "szntowiska" czyli koncertu piosenki żeglarskiej utrzymanej w rytmach rockowo-folkowych. Oczywiście zarówno formuła koncertu jak i sam nurt przez lata ewoluowały, ale weszły na stałe do programu i po dziś dzień znajdują spore grono odbiorców. Wśród tegorocznych eksperymentów programowych znalazły się dwa duże wydarzenia - koncert balladowo-jazzowy "Od Petersburga do Nowego Orleanu" oraz koncert piosenki żeglarskiej i turystycznej "Rzeki to idące drogi". Oba koncerty, choć odbiegające nieco repertuarem wykonywanych na nich utworów od dotychczasowej formuły programowej, spotkały się ze znakomitym odbiorem widzów, a koncert żeglarsko-turystyczny wypełnił po brzegi dość obszerną salę Klubu Studio co można uznać za duży sukces. Jednak wydarzeniem, które należy uznać za najbardziej spektakularne był występ Chóru Akademii Marynarki Wojennej podczas koncertu finałowego. Chór pod kierownictwem Małgorzaty Rolak nagrodzony został dwukrotnie owacją na stojąco, a entuzjastyczne przyjęcie z jakim się spotkał zaskoczyło chyba nawet samych chórzystów. Z bardzo ciepłym przyjęciem spotkało się też dwóch tegorocznych debiutantów - Grupa Trzymająca Ster i zespół oJ taM, a jurorzy Shanties 2012 mieli podzielone zdania co do przyznania nagrody za najlepszy debiut gdyż oba zespoły przypadły im do gustu.
 
      Imprezy towarzyszące zawsze były stałym elementem programu festiwalu choć ich ilość i charakter w ciągu lat również się zmieniały. W tym roku było ich sporo - niektóre bardziej udane inne mniej, ale bez wątpienia zwiększają one atrakcyjność każdego festiwalu, pomagają w krzewieniu kultury morskiej i rozwoju zarówno wykonawców jak i widzów. Do najciekawszych wydarzeń towarzyszących tegorocznemu festiwalowi należy zaliczyć cykl spotkań z kapitanami, komendantami i armatorami największych polskich żaglowców. To chyba pierwszy raz w historii współczesnej polskiej marynistyki udało się zebrać w jednym miejscu i czasie tylu kapitanów i komendantów największych polskich żaglowców. Oprócz tych znanych i od wielu już lat w miarę dostępnych dla żeglarzy statków, można było się też sporo dowiedzieć o nowym polskim żaglowcu Kapitan Borchardt i o tych prawie niedostępnych - ORP Iskra i STS Dar Młodzieży. Jednak największą atrakcją były konkursy organizowane podczas koncertów, w których to konkursach widzowie wygrywali rejsy na żaglowcach, w tym na tych, na które praktycznie nie ma wstępu dla zwykłych żeglarzy - ORP Iskra i STS Dar Młodzieży. Jak powiedział komendant ORP Iskra - kmdr ppor. Jacek Miłowski - możliwość odbycia rejsu na okręcie Marynarki Wojennej jest swego rodzaju precedensem albowiem dotychczas na żaglowcu odbywali praktyki wyłącznie podchorążowie AMW. Być może stanie się to przyczynkiem do otwarcia się Marynarki Wojennej na bardziej komercyjne wykorzystanie żaglowca, tak by zaczął na siebie zarabiać.
      W ramach imprez towarzyszących odbyło się też kilka pokazów filmów, m.in. pokaz wideoklipów uczestniczących w I Konkursie Videoclipów Szantowych "Shantoclip", projekcje filmów "Opera »Shenandoah 2011«", "Wyprawy polskich żaglowców", filmu z udziału STS Pogoria na The Tall Ships‘ Races 2010 i pełnometrażowego dokumentu poświęconego Stanowi Hugill'owi. Festiwalowi towarzyszyły też wystawy fotograficzne, kiermasz żeglarski, a dla największych zapaleńców zorganizowano warsztaty tekściarskie, takielarskie i gry na kościach.


      Nagrody

     

 

Protokół z posiedzenia Jury
XXXI Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Żeglarskiej Shanties w Krakowie
w dniu 26.02.2012 r.

Jury w składzie:

Renata Łatacz,
Agnieszka Krajewska,
Mariusz Bartosik,
Marek Remiszewski
i Wojciech Harmansa przewodniczący

 
postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia
 
  - Nagroda Prezydenta Miasta Krakowa za debiut - zespół oJ taM
  - Nagroda Prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego za autentyzm i wysoki poziom wykonania - zespół Atlantyda
  - Nagroda Redakcji Miesięcznika Żagle im. Tomka Opoki za najlepszy tekst piosenki premierowej - Krzysztof Jurkiewicz za tekst piosenki "Manhattan"
  - Nagroda Organizatorów Festiwalu Shanties 2012 im. Stana Hugilla za wierność szancie klasycznej - zespół Brasy
  - Nagroda im. Jerzego Fijki - Galion 2012, dla najsympatyczniejszej wykonawczyni - Jola Gacka (oJ taM)
  - Nagroda Krakowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego za największą przebytą liczbę mil morskich w drodze na festiwal - Pat Sheridan (Irlandia)
  - GRAND PRIX Shanties 2012 - Andrzej Korycki i Dominika Żukowska

 
Dobrym obyczajem festiwalu Shanties było zawsze prezentowanie utworów premierowych. Jury z niepokojem zauważa zanikanie tej tradycji. W związku z powyższym Jury zachęca zespoły, nie tylko debiutujące, do powrotu do tego zwyczaju.

Na tym protokół zakończono i podpisano.


Ponadto na zakończenie festiwalu Shanties 2012 przyznano następujące nagrody:
  - Nagroda publiczności Shanties 2012 dla zespołu Banana Boat.
  - Nagrodę przyznaną przez p. Jakuba Sepielaka, Komandora MKM Szkwał za osobowość na polskiej scenie szantowej otrzymują zespoły Orkiestra Samanta i Les Dieses za projekt Odyseja
  - Nagrodę "Krakowski Rejs Roku" za przepłynięcie jachtem "Ptolemy" trasy Darwin (Australia) - Cypr o łącznej długości 11,5 tys. nM otrzymała Joanna Łapuszek

 


Poprzednia strona - "Shanties 2011"
Następna strona - "Shanties 2013"
Historia Krakowskich Festiwali "Shanties"
Główna strona festiwalu "Shanties"

Ostatnia modyfikacja: 24.02.2014, 16:30:42


Stronę przygotował Maciek Ślusarczyk © 2012

Komentarze i uwagi via e-mail.
 
© 1995-2014 Maciek Ślusarczyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.13 | powered by jPORTAL 2 & UserPatch | provided by webserwer.pl